witam
Puma,
podciąganie nachwytem w Twoim mezocyklu wychodzi mi tylko do wysokości czoła mniej więcej
w dzień z podciąganiem - poniedziałek
oraz wcale nie czuje w nim mięśni
na sam koniec, po wszystkich seriach czuje, ze trochę najszersze dostały
ale podczas ćwiczenia nic
i stad pytanie
czy w takim przypadku ma sens zejście z ciężarów (aktualnie dowieszane ok. 20-22 kg max)
i zmiana techniki na taką, jaką prezentował ostatnio Niwix w tym ćwiczeniu (do dołu klatki) i dopiero ponowne dowieszanie stopniowo?
ogólnie wisząc prosto bardzo ciężko mi dotknąć klatką drążka i nie chodzi tu o brak siły
metodą z dotknięciem niższej części klatki jest mi dużo łatwiej
nie wiem czy to brak rozciągnięcia, czy anatomiczna jakaś wada
co sądzisz?
czy nie przejmować się tym i dowieszać dalej, podciągając się do czoła?
na sam koniec robię jeszcze 2-3 serie negatywów, które polecałeś właśnie w celu zwiększenia zakresu ruchu w podciąganiu, ale nawet to mi dziwnie wychodzi, opadam bezsilnie do wysokości czoła i dopiero zaczynam zwalniać ruch, oporować, pracować mięśniami