Psychicznie zdecydowanie odpocząłem, chęć do działania jest ogromna
Martwi mnie tylko fakt, że ciało jakby nie jest całkowicie zregenerowane/wypoczęte, odnoszę wrażenie, że nawet jest z tym gorzej jak przed urlopem. Głupia sytuacja - w piątek uderzyłem parę razy młotem coś na zasadzie w oponę, z tym, że wyświetlał się wynik, minęło 20-30min i ból prawego bicepsa był naprawdę silny, następnego dnia doszło jeszcze jakieś nieprzyjemne uczucie w lewym barku. Przez ten biceps wczoraj musiałem odpuścić
trening tricepsu, bo po pierwszej serii francuza nie dało się kontynuować treningu, poleciały jedynie same barki.
I teraz w głowie mi siedzi jak się zachowa organizm po wejściu na masę, gdzie z tygodnia na tydzień będę starał się progresować, póki co tych treningów na 100% nie mogę wykonywać chociaż bardzo bym chciał. Z klatką też do końca nie jest jeszcze ok, chociaż minęły już 4 miesiące, to też mnie mocno irytuje, bo niby kontuzja jakaś bardzo poważna nie była, a skutki odczuwam do tej pory.
Zastanawiałem się jeszcze czy nie wprowadzić kolejnej kuracji solcoserylem - po urazie klatki mocno przyspieszył proces naprawy i regeneracji, teraz by się przydał do takiej ogólnej odbudowy. Jeszcze myślałem nad ostaryną, pytanie tylko na ile rzeczywiście ten środek jest w stanie pomóc, a na ile to efekt placebo. Nie chcę ładować pieniędzy w coś co nie ma prawa mi w jakikolwiek pomóc, dlatego myślę, że środki typu flexit itp. też nic nie wskórają, natomiast o sarmach są bardzo rozbieżne opinie.