Tested - Kurde, nie przemyślałem tego, a miałem w sumie w plecaku żarcie
kucharzz
kooos
miszcz_ban
No to tak:
IIFYM traktuję jak IF - to nie jest dieta, tylko sposób odżywiania, także tak, na masie też preferuje IIFYM, z tym, że na masie i tak można sobie pozwolić na wiele bajerów, także można zrobić zdrowe i bardzo pyszne żarcie mając dużo kalorii do wyboru. Co do agresywnej masy - u naturala to totalna głupota i sam się o tym przekonałem już...3 razy

dlatego teraz planuję spokojną masę, na lekkim dodatnim bilansie.
Generalnie nie ma tak, że im więcej kcal tym więcej masy zrobisz, masa rośnie z czasem, a nie z ilością smalcu. Bardziej bym podejrzewał, że jest to stosunek:
1kg na wadze w ciągu miesiąca = 500g mięsa / 500g tłuszczu
2kg na wadze w ciągu miesiąca = 600g mięsa / 1400g tłuszczu
ale szczerze, to wątpię też i w to i wydaję mi się, że organizm ma pewną granicę, której nie przeskoczysz w normalny sposób. Co innego na towarze (o czym wolę się nie wypowiadac, bo nie mam po prostu doświadczenia). No i też wiadomo - im dłuższy staż tym ciężej o masę mięśniową czy to naturalnie czy na bombie. Gość 180cm przy wadze 70kg będzie dużo szybciej budował mięśnie, niż przy wadze 100kg. Co do tego co zauważyłem - 1kg/mies to natural może zbuduje w ciągu pierwszego roku, jak jest mega suchoklatesem i ma wite 25-30cm.
Ja sam od początku (2,5roku) zbudodowałem ok 10-12kg, czyli wychodzi 0,25-0,3kg mięsa na miesiąc. Nie wydaję mi się, żeby trzeba było się zalewać, żeby zbudować mięcho, generalnie teraz jak będę na masie, to będę miał totalnie wywalone w wagę (a raczej w jej przyrost), bardziej będę patrzył na poziom tkanki tłuszczowej i dodawał kalorii z czasem, a skupię się na tym, żeby nie podlewało i żeby siła szła do przodu, a czy w ciągu miecha mi skoczy 0,2kg czy 1kg - będe miał to totalnie gdzieś. Trzeba pamiętać, że dodając kalorii rośnie waga ze względu i na glikogen mięśniowy i na wodę, którą trzymamy, także nie da się tak naprawdę oszacować na podstawie samej wagi, ile dochodzi mięsa/tłuszczu/wody/glikogenu.
Co do ludzi, którzy robili agresywną masę a potem redukcję...
1) najczęściej w cale nie byli tacy zalani na jakich wyglądali (Piotr Borecki), tylko po prostu byli zbiornikami retencyjnymi
2) często ludzie robiący agresywną masę robili potem też agresywną redukcję (Lee Priest)
yogi799 - czy nie sprawdziło, to trzeba by było dokładnie przestudiować wszystko co robiłeś tak naprawdę :)
I jeszcze jedno - kaloria nie jest równa kalorii - to nie ulega wątpliwości, bo są na ten temat badania, ALE deficyt kaloryczny = deficyt kaloryczny a plus kaloryczny = plus kaloryczny. Nie wierze, żeby ktoś na lekkim dodatnim bilansie się zalał, albo żeby ktoś na deficycie nie spalił smalcu - jest to po prostu nie możliwe. Co do tego, że kaloria nie jest równa kalorii:
1. Cukry proste vs błonnik vs
węglowodany złożone = dla każdego jest inny TEF.
2. Nabiał sprawia, że mniej tłuszczu z posiłku wchłaniamy, a więcej wydalamy (tak w skrócie), dlatego nabiał jest jak najbardziej zaj**isty - i nie, to nie chodzi o wapń czy witaminę D
3. Niektóre produkty po prostu nie przyswajają się tak jak inne ze względu na to, że są ciężkostrawne, np. migdały - były badania, które pokazały, że tylko ok. 70% kcal z energii się przyswaja i jeżeli teraz porównamy np. 100kcal z migdałów i 100kcal z czekolady - to teoretycznie migdałów możemy zjeść więcej, albo mniej i spowodować tym większy deficyt kaloryczny. Takze nie - kalorie nie jest równa kalorii, ale tak czy siak obowiązuje zasada "Calories in VS Calories out"
Mam nadzieję, że odpowiedziałem na Wasze pytania i już wszystko wiecie :D
antek098 Siemano ;]
Doris. K - AAAaa, bo ja to samo widziałem na jakimś mega starym filmiku Akopa :D
To muszę kupić cukinie w takim razie i spróbować na dniach :)
+ Doris.K - moja wersja ciasteczka :D
825kcal
74g białka
82g węgla
19g tłuszczu
Zmieniony przez - Szmexy w dniu 2014-10-16 12:55:11