Od siebie powiem tak:
-
materac mieliśmy z gąbki (ale: z najwyższej półki = drogi), sprawdził się bardzo dobrze, nic się nie zapadało. Taki gryczany widziałam u znajomej, ekhm... mój nos stwierdził, że to śmierdzi

Zatem sugeruję iść do sklepu i się poprzyglądać, łącznie z wąchaniem
-
wózek to cóż... Mnie zależało na długich spacerach (minimum 1h) i temu, żeby dziecko spało na dworze możliwe długo. Tu sprawdził się +/-taki:
http://babybite.files.wordpress.com/2011/10/1o-barnevogn.jpg
Jest to wózek b. duży (gondola bodajże 90cm), więc dziecko może sobie w nim wygodnie leżeć mając nawet i 2 lata

Dobrze zabudowany, czyli chroni przed wiatrem i deszczem, dziecko spokojnie może spać na mrozie. Do tego duże, pompowane koła na prawdziwych metalowych sprężynach (żadne beznadziejne plastyki), więc nie straszne ewentualne wysokie krawężniki, zjazd i wjazd po schodach, dziury w drogach czy nawet przejażdżka po trawniku albo śnieg po kostki
Jest też dobrą alternatywą dla spacerówki, jeśli wmontuje się w nią specjalnie dopasowane krzesełko, nie ma też problemu z dopięciem szelek.
Ciekawe jest to, że mogą w nim jeździć maluchy (jeśli obydwa już siedzą), a także można dołożyć specjalną podkładkę dla większego już (dobrze chodzącego bąbla).
Jeszcze to, że z racji tego, że wózek jest wysoki nie trzeba się schylać przy wkładaniu/wyciąganiu dziecka, a wiadomo - schylanie nie zawsze jest komfortowe po porodzie, zwłaszcza cc.
Dla mnie rewelacja. W czasie pobytu w PL używałam wózka pożyczonego od znajomych, właśnie takiego małego wielofunkcyjnego. I tak: czteromiesięczny młody już się w nim nie mieścił, w czasie jazdy po dziurawym krawężniku trzepało nim tak, że miałam stracha, że dostanie choroby sierocej

, podjazd na wysoki krawężnik - wózek jak zjeżdżalnia, trzeba się było bardzo schylać żeby dziecko podnieść. Godzina spaceru na małych kółkach - koszmar. Nie wspominając o spaniu na dworze, gdzie większy niemowlak nie może się swobodnie przekręcić na bok. No i ochrona przed deszczem i wiatrem nijaka.
Minus taki, że jest to ogromna kolubryna, nie składa się kompaktowo, więc ciężko ją transportować nie mając dużego bagażnika. No i sporo miejsca trzeba mieć, żeby ją w domu zaparkować.
Inna sprawa - śmieszna

Czyli głupie komentarze ze strony znajomych w PL:
- ciemny kolor wózka (no, mnie nie jarają jasne błękity, które po jednej ulewie są tak usyfione, że nie da się ich doczyścić)
- uwaga: to wstyd, żeby półroczne dziecko jeździło w gondoli, a nie w spacerówce

(tu chyba chodzi o komfort dziecka, a nie popisówy, jak to umie siedzieć?)
Spacerówkę kupiliśmy w oparciu o podobne zasady: duża, rozkładana zupełnie na płasko, duże pompowane koła na porządnych amortyzatorach.
U nas obydwa wózki zaprzestały jazd, kiedy młody miał bodajże rok i dwa czy trzy miesiące. W końcu umiał już chodzić, to po co miał tą pieluszną pupę wozić jak jakiś arystokrata w lekktyce

Tak reasumując: wydaje mi się, że takie dziecięce limuzyny to nie na polskie warunki: ot, choćby dlatego, że mało kto na długie, długie spacery chodzi, a wielogodzinne spanie na dworze (zwłaszcza na mrozie), to chyba ze spotkaniem yeti jest porównywalne
Chusta: nosiłam w kieszonce noworodka, fajna rzecz, bo nawet cyca można dyskretnie dać

Potem przestałam, bo uważam, że lepiej, żeby się dziecko światu przyglądało choćby leżąc na plaskacza w wózku niż gapiło się w matczyny dekolt
Ale co kto lubi.
...
Na koniec chciałabym jeszcze przesrzec przed wszelkim badziewiem typu
leżaczek-bujaczek. Dziewczyny: dziecko ma siedzieć kiedy będzie na to gotowe i potrafi siedzieć samo, a nie jest na pewno w wieku kilku tygodni. A i tak zaczynać się powinno od sadzania go na kilka dosłownie minut na wlasnych kolanach

Takie przesiadywanie w nienaturalnej dla niemowlęcia pozycji jest dla niego szkodlie. Niech maluch leży na podłodze, na kocyku i jak najczęściej na brzuszku
A jak już zdecydujecie się na to ustrojstwo sadzać, to plis, kilka minut... I niech przynajmniej tyle samo czasu na brzuszku leży
Zmieniony przez - Martucca w dniu 2014-01-05 11:24:36