po drodze napotkałam różne przeszkody,heheh
potem pomyliłam drogę i było trochę za późno żeby jechać na tą co o 15 zamykają
więc pojechałam na inną (tą co zdjęcie całego żelastwa pokazywałam)
eh no nie bardzo wiedziałam co i jak, więc w desperacji poszłam na strefę cardio.. Pan z recepcji był bardzo miły oprowadził mnie po całym budynku łącznie z salą do sqosza (czy jak to się tam pisze) i całą resztą
co chwilę doglądał czy radzę sobie z bieżnią, orbitrekiem i całą resztą sprzętu do cardio
tam wynajęcie trenera jest dość kosztowne więc sobie odpuściłam
ale po chwili pojawił się inny jeszcze bardziej miły chłopak, który jak się okazało jest tam trenerem, i stwierdził że mi pokaże co i jak
no i pytał jakie są moje cele.. dupa jaś powiedziałam chce ujędrnić co trzeba, mięśnia nabrać,a on do mnie czy chcę wyglądać jak fitneska... no ja powiedziałam że nie a to chyba na odwrót
ja chcę wyglądać jak fitneska ??
gość całkiem rzeczowy
pokazywał mi ćwiczenia na maszynach, tłumaczył co i jak,bardzo fajnie
co prawda nie za wiele mi tego pokazał bo w końcu za to ni zapłaciłam

tzn kazał mi też ćwiczyć
tłumaczył mi jak docelowo będzie wyglądał mój trening,wszystko fajnie tylko to kosztuje 140zł za 10 lekcji +
karnet na siłownię
