No jeśli mówisz, że optymalny to chyba Ci wierzę, bo uważam Cię za znawcę tematu. Ja jednak po urazie nie odzyskałam zakresu ruchu, no ale fakt, że kolanko było jak bania przez cały miesiąc i właśnie dlatego chirurg mówił, że nie może mnie zbadać dokładnie. Podejrzewał, że jest krwiak, który blokuje ruch i jak się wchłonie będzie wszystko ok, no ale nie było. Jeśli chodzi o wysięk to chyba nie miałam, ominęła mnie "przyjemność" zciągania wody z kolana.
Nie znam się, ale może szybki zabieg i równie szybka rehabilitacja zapobiegły by zrostom.
Mój ortopeda był wstrząśnięty faktem, że tak długo po urazie lekarze nic nie robili i że nie zalecili ćwiczeń, by zapobiec zanikowi mięśni. W czasie obchodu podkreślał, że od urazu minął tak długi czas, a co obchód wydłużał go coraz bardziej - pierszego dnia stwierdził, że już 2 m-ce, a następnego, że 3 m-ce

), ale u nich może czas inaczej biegnie...

). Dzisiaj rehabilitantka powiedziała, że mogę spróbować jeździć na rowerku stacjonarnym (bez obciążenia), a jeśli nie dam rady to podnieść siedzenie do góry. Mam trudności z płynnością ruchu tzn. jak już wyprostuję nogę to zgiąć jest trudno, jak z kolei zegnę na maksa to wyprostować ciężko. Czuję się wtedy co najmniej jak Pudzian gdy podnosi malucha! Na basen już dziś nie poszłam, bo mnie rehabilitantka wymęczyła. No i ciekawostka - stwierdziła, że mogę mieć uszkodzoną chrząstkę po wewnętrznej stronie rzepki, gdyż podczas wyprostu ze zgięcia rzepka nie śliska się płynnie tylko po przyłożeniu dłoni czuć takie "chrum, chrum", takie skoki, no ale to samo jak się okazało jest ze zdrową nogą. Stwierdziła więc, że to taka "uroda". Fakt, że uraz kolana zdrowej nogi (tej chorej też zresztą) też kiedyś miałam, ale skończyło się na polu magnetycznym i laserze. Generalnie kolanka mam słabe, po przejechaniu 30 km na rowerze zawsze mnie bolały, nie by jakoś mocno, ale jednak... Miałam dość duże przeprosty i przez to czułam zawsze taką "niestabilność". Nie wiem tego na pewno, ale myślę, że przeprosty mogą powodować większą skłonność do urazów. Co o tym sądzisz Wojsław?