Choto – kolejny talizman Legii?
Wydarzeniem ostatniego pucharowego meczu z udziałem Legii było oprócz pewnego zwycięstwa nad Kolporterem, bramka strzelona przez defensora Legii – Dicksona Choto. Zdarzenie to niewątpliwie było niezwykłe dla ciemnoskórego gracza, gdyż była to jego pierwsza bramka strzelona w Polsce (nie licząc samobójczej bramki strzelonej dla Wisły jeszcze w barwach Górnika Zabrze).
Choto zaczął rundę w podstawowym składzie. W pierwszych dwóch kolejkach notował w pierwszym zespole solidne występy. W trzecim spotkaniu z GKS Bełchatów 'Skała z Zimbabwe' nie dotrwał jednak nawet do końca pierwszej połowy i już w 17. minucie został zmieniony. Powodem było
naderwanie mięśnia dwugłowego. Początkowe rokowania nie były zbyt optymistyczne i mówiły nawet o półrocznej absencji. Na szczęście rosły obrońca Legii podjął treningi już dwa miesiące później od feralnego wypadku w Bełchatowie. Aby jednak nie kusić złego, był powoli wprowadzany do gry przez Dariusza Wdowczyka i jego pierwszym występem po przerwie było dopiero pucharowe spotkanie z Hetmanem Zamość. W tym meczu mieliśmy nareszcie okazję do obejrzenia po raz pierwszy dwóch czarnoskórych obrońców Legii grających obok siebie. Choto wraz z Moussą Ouattarą zagrali solidnie i obiecująco, a wiele ataków gospodarzy rozbijało się właśnie na tych dwóch piłkarzach.
Kiedy wydawało się, że czarnoskóry piłkarz wrócił na dobre do gry, Dicksonowi przytrafił się drobny uraz mięśnia czworogłowego. Do końca nie było pewne czy obrońca reprezentacji Zimbabwe zagra w meczu jesieni z Wisłą. Na szczęście zdołał się wykurować na to spotkanie i był jednym z bohaterów w potyczce w Krakowie. W przypadku Dicksona imponowała nie tylko jego twarda i zdecydowana gra, ale także gra nogami. Choto nawet jeśli był wyprzedzany przez zawodnika rywali, to dysponując dużym zasięgiem nóg, potrafił bez problemu odebrać piłkę przeciwnikowi.
Kilka tygodni temu do Veselina Djokovicia przylgnęło określenie, iż ze względu na to, że Legia z Serbem w składzie nie poniosła jeszcze nigdy porażki, to defensywny pomocnik stanowi dla zespołu pewnego rodzaju talizman. Niestety 'Djoko' doznał kontuzji i nie zagra już do końca roku. Niewykluczone, że funkcję szczęśliwego piłkarza dla Legii przejmie po nim właśnie Choto, który grając w Legii w sześciu spotkaniach w tej rundzie nie zaznał jeszcze smaku porażki - mało tego, zespół grający z nim składzie nie stracił jeszcze żadnej bramki! Oto mecze z udziałem Dicksona w tym sezonie: Arka Gdynia-Legia 0:0, Górnik Łęczna - Legia 0:0, GKS Bełchatów–Legia 0:3, Hetman Zamość–Legia 0:4, Wisła Kraków-Legia 0:0, Legia–Kolporter 2:0 (i dzisiejszy mecz z Arka ... )
Miejmy nadzieję, że passa ta będzie kontynuowana jak najdłużej, a Dicksonowi będzie dopisywać zdrowie, ponieważ zdrowy Choto to gwarant bezpiecznej gry w tyłach i trzęsących się kolan zawodników drużyny przeciwnej.
Respekt dla Choto, jest naprawde zayebisty, nie da sie go przejsc, ostatnio gra bezblednie, dzis ani razu nie popelnil zadnego bledu, ostatnio gra naprawde rewelacyjnie
