No wlasnie Well, trudne pytanie

Ostatnie co pamietam po wejsciu na pomost to jak rozmawiales z tym kamerzysta, potem film sie urwal
Nie no, zartuje, nie bylo az tak zle. Tez wydaje mi sie, ze serie byly po okolo 15 powtorzen. Byly pompki z podnoszeniem nogi, podnoszenie nog w lezeniu na plecach i "
odpoczynek komandosa" (bynajmniej sie przy nim nie odpoczywalo), czyli pozycja do pompek, tylko rece splecione na karku i podpor na lokciach. Nie pamietam ile serii zrobilismy, ale przynajmniej polowa z tych serii, to bylo pompowanie. Wydaje mi sie, ze spedzilismy na tym pomoscie ze 30 min., moze wiecej. Njagorsze bylo przytrzymywanie w ugieciu ramion. Na pomoscie uslyszalem tekst: "42, ostatnie ostrzezenie", ale na jakos udalo mi sie wybronic.
Bardzo sie ciesze, ze udalo mi sie wytrwac do nocy, fajne doswiadczenie. Poza tym u nas tez byly jaja. Niezly ubaw mielismy z Misiorkiem jak Portter popil wody u mu bebehy burczaly jak silnik w maluchu

Szkoda ze sie pogubilismy przed noclegiem.
Pozdrawiam