Moja prababka była znana na dzielnicy z "szamaństwa". Znała się na ziołach, odczyniała złe uroki albo je rzucała na tych, którzy ją wkurzyli. Ludzie jej się trochę bali a ona sama była lekko zwariowana.
A zioła czasem zbierała właśnie w czasie pełni... snuła się w blasku księżyca po polach... Ponoć nigdy w pełnię nie spała... takie geny
Ale trochę szkoda, że jej wiedza o roślinach nie została przekazana z prababki na babkę itd.
02.10.2012
Dieta 1700/130-73-130
+ suple (tran, siemię lniane mielone, wapno, magnez+cynk, glutka po treningu)
+ warzywka - już ilość ok
+ lampka wina
Dziś Trening B
na razie ciągnę stary trening ale z niecierpliwością czekam na COŚ od szefowej
Nie umiem w przysiadzie przednim zrobić uchwytu krzyżowego. Sztanga mi się kolebie na boki, że hej. Musiałabym spróbować na krótszym gryfie.
Wyciskanie na barki... słabo, progres niemal niemożliwy. Od 20kg w gorę zawsze z lekkiego ugięcia w kolanach.
Squat Clean. Sama nie wiem. Jak wszystko zaskoczy to czuję, że jest zapas ale właśnie... technika - kuleje jeszcze
Negatywy - coraz lepiej, coraz dłużej i na coraz szerszym uchwycie
Trening ok.
Jutro i pojutrze jestem odcięta od świata. Jutro do popołudnia szkolenie, potem pędem na lotnisko, w czwartek konferencja, znów pędem na lotnisko. Dwa dni na wariata mi się szykują. Nie będę miała kontroli nad miską. Tzn. postaram się wybierać to co będzie "najlepszego" ale na 100% bilans się rozjedzie. No i będzie bez treningu. Dwa dni off'u zatem.
Zmieniony przez - Kokosik w dniu 2012-10-02 21:16:22