Lubię tę dietę, bo czuję się na niej lekko i dobrze.Nie tyje, czasem chudne.Skóra jest jakaś fajniejsza i wogule.Nie widze nic złego by od czasu to czasu zjeść
kawałek pizzy, czekoladę czy jakichs ciastek.Przecież to nie ma być mordęga.Trzeba korzystać z życia, ale rozsądnie.Bo w końcu od małego grzechu nie powróci nam brzuch czy biodra.Dlatego wszystko z umiarem.
A propo ruchu, ja się bardzo dużo ruszałam i ruszam.Choć chwilowo wadzi mi w tym zima (uwielbiam biegać) ale lada chwila zacznie sie piekna wiosna, a poki co pozostaje silownia, wymachy noga czy basen.Uważam,że nie można nadużywać ruchu.Pływałam przez parę miesiecy po 1,5 godz dziennie(intensywny trening) i niestety przestałam gdyż miałam złe samopoczucie, mało czasu na nauke i zero sily na wszystko.
myślę, że 15 minutek rano i 15 wieczorkiem (ćwiczenia aeorobowe), raz na tydzien 0,5-1 godz basenu i jakies bieganie czy aerobiki to wsam raz choc i tak duzo.Musze duzo cwiczyc-sprawia mi to satyswakcje, spokoj ducha wewnętrzną równowagę i zadowolenie z własnego ciała.
Madzik piszesz że chcialabyś zrzucic ze 2-3 kg.Myśle, że niepowinnaś pisać o swoim cielie w ten sposób.Powinnaś je pokochać i szanować.Nabierz do niego sentymentu.Znajdz jego plusy i to w czym jest ladniejsze od innych.Pamietaj rowniez o tym ze to tylko cialo.Nie ma rzeczy idealnych.Cialo jest cialem-nie elementem do reprezentowania mody.
Nieraz widzę piękne ciała modelek i aktorek na okładach czasopism, mają one jedynie swietne komputery i sławe.Niewarto zapychać głowe kompleksami i takimi tam.
Ja mam ok.170 i ok.50 kg.Jak widze te gazety tak sobie mysle a co tam 2-3 kg i juz bede coraz ladniejsza ale to nie ma znaczenia.Nie mowiac juz o facetach.Mialam jakies opetanie poki moj przyjaqciel nie uswiadomil mi ze chlopcy moze wola chude ale mezczyzni raczej nie.
Troche sie rozpisalam ale taka mialam potrzebe poprostu nielubie jak ludzie tak mowia o swoim ciele.Najpjerw je zaczanij kochac i akceptowac dopiero potem mysl o chudnieciu.
P.s.jeszcze raz sory za tyle gadanie
pozdrowka