Witam
W lipcu 2003 doznałem urazu kolna, myślałem że to zwykłe skręcenie (bez wizyty u lekarza, jedyne leczenie opaska elastyczna i maść

, listopadzie 2003 zrobiłem usg i badanie u specjalisty, okazało się że zerwane jest więzadło krzyżowe przednie, zalecono badanie artroskopowe i rekonstrukcje więzadła, ale też usłyszalem że można z tym spokojnie żyć, więc odpuścilem

. Kolano było niestbilne, czasmi "uciekało", coraz bardziej byłem za naprawą tego.
W maju 2007 zrobiłem artoskopie, potwierdziło zerwanie więzadła, bez dodatkowych uszkodzeń kolana (łękotki itp OK), sama artroskopia to jakieś 3-4h w klinice, pełna narkoza, tego samego dnia w domu, 2 dni po wyszedlem z domu, 4 dni po na mała impreze

, szwy zdjete po 10 dniach, po około 3 tygodniach powolne początki treningu.
Zdecywoałem się na operacje, miała być na jesieni 2007, ale przesunała się na styczeń 2008 (wyczerpane limity NFZ), bo wszystko było robione na NFZ, bez łapówek znajomości itp. (jedynie jakies 70zł rtg i ekg)
Czas przed operacją poświecilem na dość intensywne trenowanie kolana (z umiarem oczywiście, bez ruchów skrętnych, nadmiernego obciążania, po konsultacji z lekarzem), głównie siłownia (2xtydzień same nogi trening "masowy"), rowerek, czasmi basen. Mięśnie nogi po usztywnieniu szybko spadają, a są bardzo ważne w rehablitacji. Co się dowiedziałem juz po zabiegu równie ważne, jak nie ważniejsze są mięsnie dwugłowe uda (te z tyłu), odpowiadają za zgięcie i stabilność, ale czworogłowy i łydka też bardzo ważne.
Operacja 21 stycznia, w Krakowskim Centrum Rehabilitacyji, przeszczep z więzadła rzepkowego, znieczulenie to w plecy (rdzeniowe chyba tak się nazywa, paskudne uczucie), w szpitalu 2 noce (noc po operacji z bólu ledwo wytrzymywałem pomimo konkretnych środków przecibóloweych),po wypisie zalecene: pełne obciążanie operowanej nogi, ćwiczenia izometryczne, zdjęcie szwów po 2 tyg od zabiegu, rehablitacja po 3 tyg, około 40 zastrzyków przeciwzakrzepowych "Clexane" 20mg/2ml.
Rehabilitacja też w tym Centrum, pierwsze 3 dni ćwiczenia "na rozruszanie", pożniej dodatkowo na
wzmocnienie mięśni i "łamanie" (określenie rehabilitantki

, czyli zwiększniae troche na siłe zgięcia kolana. Efekt, jak na drugi tydzień, super: zgięcie około 110-120 stopni, pełny wyprost (na początku ważniejszy od zgięcia), mały obrzęk, brak bólu (oprócz "łamania" bo to wyciska łezki z oczu

, chodze wmiare bez problemu, orteza zablokowana na 90 stopni, kule "na wszelki" wypadek nosze przy sobie. Orteza firmy Otto Bock, refundowna przez NFZ. Rehabilitantka powiedziała że bardzo rzadko się zdażają tak szybkie postępy i że pewnie to jest zasługa przygotownia przed, a co dalszych losów kolana to jeszce za wczesnie oceniac, ale powinno byc OK. Zabiegi jakie mam: pole magnetyczne, laser i krioterapia, ale nie wiem czy to bardzo pomaga
Dlatego rady dla osób z uszkodzonymi więzadlami(oczywiście to tylko moje zdanie):
-Zdecydownie zgadzać się na operacje, z zepsutym więzadlem może być tylko gorzej, raczej rzadko lepiej. (nie wiadomo czy za jakiś czas nie przyda się zdrowa/zdrowsza noga)
-Przygotować się solidnie przed !!!!!!!
-Nie obijać sie w czasie rehabilitacji (Np zanik mięsni może być tragczny w skutkach)
Przepraszam za przydługi tekst ale chciałem wszystko wmiare dokladnie opisać, może sie to przyda w podjęciu decyzji.