Witam Wszystkich! Jestem nowy na tym forum, ale ze sportem wyczynowym związany od 13lat, a mam ich teraz 26. Chciałbym opisać swój przypadek, bo gdy czytam niektóre teksty tu zamieszczane, to śmiać mi się chce a nie jestem ogólnie do śmiechu. Ci, którzy piszą, że ten a ten miał to, ta powiedziała, że, tamci doradzili, naderwałem boczne, zerwrałem przednie i
panikują, nie są wojownikami!!! Dnia 3. br. zerwałem CAŁKOWICIE:
więzadło przyśrodkowe, więzadło krzyżowe tylne, więzadło krzyżowe przednie. Uszkodziłem łąkotkę boczną, przerwałem naczynia krwionośne, wystąpił silny ucisk na tętnicę podkolanową, rozlało wszystko, co maziowe (dziś mam przez to zrosty, które będą cięte operacyjnie za ok. 10dni, mimo tego, że artroskopowo przepłukali i wyczyścili kolano). Po takiej awarii oblewa cię zimny pot, jesteś biały na twarzy i masz mdłości - po paru minutach się ogarniasz (****a! walcz! mówisz sobie). Moje podudzie bimbało na więzadle bocznym zewnętrznym i rzepkowym, zwisło sobie. po godzinie
kolano nie jest moim, to jakiś rozlany, gruby kulas a nie moja noga!!! Nie czuję stopy, bo obrzęk wstrzymuje krążenie. No to szpital! Jedziemy... Ortopeda ściągnięty z oddziału wyciąga
mi 100ml czerniny z kolana i mówi, ze jest źle. po punkcji natychmiastowo zmniejsza się ucisk.
Po 10min druga punkcja i już tylko 20ml krwi. Unieruchowmienie kończyny i zalecienie intensywngo ruchu stopą i palcami przez najbliższe godziny. Noc bez snu, ale nogi nie odetną -
krążenie jest. Po 5 dniach, w już w szpitalu, zobaczyłem od pachwiny aż po stopę wielkiego, rozlanego krwiaka. I może to temu rozlaniu krwi po mięśniach zawdzięczam uratowanie nogi,
bo się rozlało a nie uciskało. Standard to artoskopia 1, potem 2, debridement - wycinka martwych i zniszczonych części i tkanek, szwy na łąkotce. 5 tygodni noga na wyciągu , powyżej serca.
Dnia dzisiejszego jestem na naprawionym przyśrodkowym, bez dwóch krzyżowych, z szytą łąkotką, ze zrostami. Przygotowuję się lekką rehabilitacją do cięcia zrostów, bo do rekonstrukcji tylnego (ono najpiew musi być robione) noga powinna chodzić "w miarę luźno" do 130st. a ja mam od dwóch tygodni 85st. i ni chu... więcej. Chodzę bez żadnych stabilizatorów, bo przedział przyśrodkowy jest już stabilny (miałem złożoną niestabilność przedział przyśrodkowego)!!! Tak się powinno!!! Prowadzili mnie od początku dwaj wybitni specjaliści i są tego samego zdania, więc nie wciskajcie ściem, że po okresie unieruchomienia, a przed
rekonstrukcją trzeba mieć stabilizatory!!! To tyle na początek. Pozdrawiam wszystkich, a w szczególności tych, którzy walczą z większymi od siebie