Cdn
Pobudka przed 6:00, dostalismy siekiere, pile i mielismy sobie zrobic wiosla, aby pokonac jeziorko. Na brzegu poranna gimnastyka (
pompki, brzuszki) i dlugi marsz na kolejne stacje na których pokonywalismy rozne tory przeszkod.
W tym dniu ponownie dostalismy mocna w kosc przy forsownych marszach. Jedyny odpoczynek można było chwycic przy kamuflowaniu się w lesie. Na wydzielonym obszarze mielismy się ukryc dali nam na to 1 h, nastepnie przez 0.5 h instruktorzy nas szukali. Ja wiedzac ze poprzednie sprawdziany poszly mi w miare dobrze, nakrylem się galeziami i po zjedzeniu sucharow zrobilem sobie sjeste. Zadziwil mnie gosc który zakopal się pionowo, którego instruktorzy nie zdolali znalezc.
Po tym szlismy na polane i kazali się klasc spac. Wiedzielismy ze cos się szykuje, ale nikt nie był w stanie upilnowac skradajacych się instruktorow, oczy same się zamykaly.
Pobudka nie nalezala do standardowych, mianowicie wystrzaly z trzech kalaszy, na poczatku nie wiedzielismy co się dzieje. „Za minute zbiorka, z czego zostalo już tylko 20 sekund” – no i jak się tu spakowac. Bieglismy na plac, tam nas usadzili, wlozyli kaptyry na glowy i kazali się uczyc jakiegos wierszyka czytanego przez instruktora. Nastepnie było przepytywanie z pamieci i oczywiście pompowanie zbiorowe za zla i dobra (niby za wolno recytowalismy) odpowiedz. Potem marsz w kapturach za swiatlem latarki, przepywtwanie w zadymionym namiocie , symulowanie wrzucenia wszystkich do wody (dwoch gosci wzielo mnie pod pache, i biegamy w kolko, potem krzycza ze wrzuca mnie do wody , wbiegamy na pomost, inni instruktorzy wrzucali chyba klody do wody, aby bylo slychac plusk wody jakby inni wpadali), szczerze mowiac przez chwile zwatpilem w to, ze oni nie mogą tego zrobic, ale kto ich tam wie. No gdy krzykneli „skacz”, zaparlem się no ale nie miałem szans, zbyt silni byli, wyladowalem na trawie. Niesamowite to było jak nami zakrecili.
Po wszystkim Kupsior zapowiadda, ze spimy na wodzie w tratwach ratunkowych, tylko musimy sobie je dopompowywac po powietrze schodzi.
Spanie masakra, prawie oka nie zmruzylismy. Gdy switalo przyciagneli nas do brzegu i bieg na inne miejsce, gdzi moglismy się przespac jeszcze około 1.5 h , „bo przed Wami bardzo ciezki dzien”.
Pobudka, bieg do obozowska, sniadani i około 1h odpoczynku.
„Przed Wami petla sprawdzajaca z przeszkodami, 16. 5 km z plecakami” zakomunikowal Kups, tak wiec już na dzien dobry mielismy miekko, „kto bedzie miał najslabszy czas odpada”, wtedy już w ogole było „cieplo”.
Startowalismy co trzy minuty, ja jako trzeci., wtedy było nas tylko 15.
Kolejne zadani wykonywalo się mniej wiecej co 2 km, kolejno:
- wykopanie saperka dolu,0.5m x 0.5m x 0.5m;
- pokonywanie przeszkody wodnej po powiazanych oponach, buty zmoczylismy, tak wiec od 4 kilometra bieglo się w mokrych
- przeniesieni dwoch bali na jakies 25 m;
- czolganie na 45m w piachu, możecie sobie tylko wyobrazic jak wygladalismy gdy mokrzy przeczolgalismy się po piasku;
- wspinanie się drabinka speleo na wysokosc 10 m;
- przeniesienie instruktora na 30 m chwytem strazackim;
- pokonywanie przeszkody wodnej po linie sposobem Palkiewicza , zdarlem sobie ostro skore na achilles, a w perspektywie tor bagienny;
- 300m tor bagienny, na poczatku slalom miedzy belami, (zapadalismy się do kolan), potem już gora nad bagnem, po belkach, ruchomych kladkach, linach;
- pokonanie na pontonie około 50 m, po wyjsciu na brzeg około 5m biegu i meta,
Zmasakrowali nas tym biegiem, ale okazalo się ze to nie wszystko na dzis.
Odpoczelismy, Kups wyrzucil goscia z najslabszym czasem, i wymarsz za Kupsem na quadzie. Ostro nam dal popalic, dochodzimy do murku, wysoki na około 1m i wskakiwalismy na niego do pozycji wyprostowanej przez około 10 minut, już szczerze powiedziawszy wszyscy ledwo zyli, uda dostalem jak Pudzian:P.
Potem znow marszobieg, szlismy w strone obozowiska, było już po 14:00 ( w ubieglych latach mniej wiecej o tej godzinie konczyla się selekcja), gdy dochodzilismy do obozowiska zobaczylismy opony (co najmniej 50 kg jedna), po dwoch do jednej. Marsz z nimi na barkach, ktorej parze spadnie ci odpadaja, ostatni dwojka miala wielkie problemy, po jakims czasie kazali je opuscic. Kupsior mowi „zrobimy kolejna petle i wracamy do opon”, nikt nawet się tym nie przejal, byliśmy zbyt wy***ani, aby wybiegac myslami w przod co nas niby tu jeszcze czeka. Po sobie widzialem, ze byłem jakis otepialy, nie obchodzily mnie permanentne krzyki instruktorow, „w kazdej chwili możecie odejsc”, ‘nikt Was tu nie trzyma na sile”, „w domku czeka mamusia i zimne piwko”. Robilem co kazali i tyle, tylko ile jeszcze wytrzyma mój organizm, czulem ze przy marszobiegu ide na granicy koli seldzionowej, gdyby wtedy przyspieszyli najpewniej odpadlbym.
Doszlismy do obozowiska, tam „podpor przodem”, na raz opuszczenie i nas tak trzymal chyba przez 30 s. , i gdy tak lezymy nad ziemia, rece puchna, Kupsior mowi ze wlasnie Selekcja 20004 dobiegla konca.
Jaki byłem szczesliwy,nie umialbym tego wyrazic slowami. Wreczyli „blachy”, nowe koszulki, zjedlismy porzadny obiad z instruktorami, wtedy rozmawialismy jak rowny z rownym, zadnego wywyzszania się z ich strony, wspaniala atmosferka. Ci co chcieli zdeklarowali się ze biora udzial w superselekcji, ja to co chcialem zdobylem i walilem do chaty.
Mnie i nr 66 (nawet nie wiem jak miał na imie), sam Kurs zawiozl do Prostyni jeepem.
Porozmawialem z nim o Gromie i rzeczach które mnie ineresowaly, bral udzial w selekcji do Gromu, na pierwszym etapie odpadl ( 120 km marszu z 40 kilogramowym plecakiem w Beskidach), miesiac wczesniej zdjeli mu gips z nogi i na 70 kilometrze zniesli go z gory, tak bardzo opuchla mu noga.
Powiedzial, ze niepotrzebnie dal się „wrobic” w selekcje do Gromu „bo w wieku 38 lat i po takich kontuzjach jakie miałem takiej selekcji się nie przejdzie”, dalo mi to duzo do myslenia jakimi „terminatorami” sa Gromowcy, skoro mowi to facet uwazany kiedys za najlepszego komandosa w Polsce.
Podsumowujac
Przygoda mojego zycia, mozliwosc poznania samego siebie w skrajnie trudnych warunkach, a wszystko to przypieczetowane znalezieniem się w finalowej czternastce, z 356 uczestnikow którzy o tym marzyli.
Tomek wzial udzial w superselekcji, z 14 do superselekcji przystapilo 9.