Żeby nie spamować u Szajby, bez elaboratów - wyzwanie jest po to, żeby podtrzymać motywację do regularnego biegania. Juz od 3 sezonów tego cudu próbuję i jak nie biodro, tak kostka ciągle mnie wyłączały. Teraz trawa najdłuższa passa - i staram się dbać o to by TRWAŁA:)
A że w łepetynie mam głupio poukładane i łatwo przychodzi mi odpuszczać bez powodu - to inny problem.
A że w łepetynie mam głupio poukładane i łatwo przychodzi mi odpuszczać bez powodu - to inny problem.
albo sobie biegasz dla przyjemności i widoków, po lesie, jak chcesz i dlatego, że lubisz, bez narzekania, ze za wolno, że innym idzie łatwiej bieganie w tempie 5:xx. Albo stawiasz sobie konkretny cel, jak np. to wyzwanie i wtedy dopasowujesz trening tak, żeby ten cel osiągnąć i żeby był progres. Trzeba się zdecydować
, ale jak już się za coś biorę to się angażuję na tyle ile mogę czyli na 100% w danej chwili
i mam w dupie okoliczności przyrody (szczególnie że 90% biegów to asfalt w mieście), zamiast kosa i słowika wolę rammsteina, sepulturę czy chociażby cypress hill bo w rytm dobrego riffu lepiej mi się biega
, a czasami też potrafi dac kopa motywacyjnego, jak poniższa luxtorpeda, która też jest na playliście