Piątek, dnt, koło 2000 kcal
-w czwartek ograniczyłem sól, od dzisiaj już właściwie odstawiam i daję tylko po treningu razem z potasem w celu uzupełnienia elektrolitów.
Woda wydaje się lecieć, waga też to potwierdza, zważę się jeszcze w sobotę rano, ale chyba jest lepiej. Nie będę bawił się w żadne kompensacje na razie.
-buraki też odstawiam (

); z perspektywy czasu widzę, że to był duży błąd. IG spoko, obojętne czy jest to biały czy brązowy ryż, czy ziemniaki- bez zmian. Fruktoza jednak strasznie psuje (moją przynajmniej) sylwetę i co gorsza środek ciała również.
Muszę znaleźć jakieś inne tanie warzywo + musze unikać karotenu. Obawiam się, że będzie chuyowa akcja w stylu jedzenia kilograma rzepy czy pietruszki, ale nie będę płacił za pomidory czy paprykę 12-15 złotych za kilogram

; i to codziennie...
-jutro wpada więcej białka, ale po prostu babka w mięsnym nałożyła mi tyle mięsa, że nie mogłem zamknąć pojemnika i musiałem dzisiaj nagotować więcej.
NASTĘPNY MIKROCYKL:
jako, że progres sylwetkowy oceniam jako chuyowy (co zresztą potwierdził Przemek z Krystianem), robię ciąg dalszy rekompu/redu. Siłowo poszło do przodu, bez kreatyny zbliżyłem się do rekordu na frontach (120 x 5 przy wadze 83 albo 84), więc zostawiam ćwiczenia.
Problemem jest to, że teraz będą tylko 3 dni na trening; dokładniej to, że trening środowy nie będzie tak intensywny jak być powinien...
(a podrzut znowu idzie w zapomnienie...)
Na razie myślę nad czymś takim: (jak ktoś coś ma do sugerowania, to śmiało)
Sobota: Nogi/Posterior chain
hp
fronty
rdl
wykroki
prostowania/uginania
przywodzenie/odwodzenie
Niedziela:Góra/Push
PP/MP
Ławka skos
Dipsy
Hantle młotkowo
ss na odcinek lędźwiowo-brzuszny na pełnej kvrvie (to jednak muszę ćwiczyć, bo strasznie szybko słabnę)
+ ew biceps
Środa: Plecy/Pull/posterior chain
Rozgrzewkowo podrzut?
hp przed mc
MC
Opór podciągania nachwytem z (ew ss) wiosło pełen opad, małe ciężary (na końcu, żeby mnie nie kusiły ciężary)
ss na odcinek lędźwiowo-brzuszny na pełnej kvrvie
+ ew triceps
Poniedziałek- ew bieganie? Zobaczę jak będę stał z tym yebanym ostatnim semestrem wfu, który muszę odbębnić. Może rozciąganie, może
cardio na rowerku/wioślarzu, zobaczymy jeszcze.
W środę trening powinien być mega turbo intensywny; zobaczę na ile czas pozwoli. Najwyżej będę sobie piekł tego typu cuda i konsumował w autobusie, desperacja
https://www.sfd.pl/Ciasto_ryzowe-t443016.html
- nie jestem zadowolony, ale trzeba zrobić sobie lżejszy okres raz na jakiś czas, a sam z siebie bym się na to nie zdobył.
Zainwestowałem sobie w suple prozdrowotne i kreatynę, żeby przez te następne 6-8 tygodni złapać trochę oddechu do cięższych treningów.