Sorry, że tak późno, ale to diabelskie forum dzisiaj nie bardzo chce działać...
####################################################################################
WYPIS Z TRENINGU:
1. Wyciskanie połowiczne na ławce płaskiej -
37kg/47kg/62kg - pierwsza seria robiona jest na pełnym ruchu, dwie pozostałe tylko w górnej połowie.
2. Przysiady -
43kg/58kg/72kg
3. Wspięcia -
82kgx60! - maksymalna ilość powtórzeń
(+10kg do ciężaru z ostatniej serii przysiadów)
4. Seria składana: unoszenie bokiem -
8kg/10kg/12kg + wyciskanie hantli siedząc tymi samymi ciężarami
5. Superseria: młotki
(3/4 ruchu młotkowo + supinacja nadgarstka przy końcu) na przemian stojąc -
10kg/12kg/16kg + francuskie wyciskanie leżąc -
18,5kg/24,5kg/30,5kg
6.
Wiosłowanie półsztangą jednorącz -
18kg/24kg/30kg
7. Dzień dobry
(pierwszy raz robiłem to ćwiczenie) -
24,5kg/33,5kg/40,5kg
Komentarz:
W sumie prawie wszystko poszło dosyć gładko. Ciężej zrobiło się dopiero przy ostatniej serii ćwiczeń na barki, tj. serii składanej z unoszenia hantla bokiem i wyciskania tych samych hantli. 12kg, mimo, że to niewielki ciężar, dało barkom nieźle 'w kość', ale wykonałem 15 powt. bez większych problemów.
Przy młotkach przedramię wyraźnie sygnalizowało, żebym dał mu już spokój.

Seria z hantlami 16-kilogramowymi
(1kg więcej, niż zakładałem, bo nie chciało mi się już kombinować) w połączeniu z 30-kg na sztandze w 'czachołamaczu' skończyła się potężnym pieczeniem wyżej wymienionego.
Po raz pierwszy zrobiłem dzień dobry. Z techniką i ciężarem nie miałem problemów. Dwugłowe ud bardzo dobrze się rozciągały, a to było najważniejsze podczas dzisiejszego treningu.
Trening zajął jakieś 80 min. Następnym razem powinno być już lepiej.
####################################################################################
Po treningu wsunąłem oczywiście dwie miarki gainera, widocznego na zdjęciu, o smaku czekoladowym z resztką MRM. Dziś mi się skończyło. Teraz pozostaje mi czekać na paczuszkę z Whey Shakiem i Pro Longatum... Dziś wyszła, więc zapewne w czwartek dojdzie.
Skończyły się dobre czasy, kiedy to wsuwałem sobie białeczko z ryżem w potreningowym... Teraz jestem zmuszony wpychać w siebie taką oto mieszankę: ryż paraboliczny, twaróg chudy i słodzik do smaku... o ile w ogóle można tu mówić o jakimś smaku.

Jadłem to jakieś 15-20 min.
Później odpowiem na ew. pytania z Waszych postów. Czas zająć się książkami...
Pozdr.