Nie wiem Viren, to jest teoria i utopia, a praktyka jest taka, że wychodzi różnie. A technika i wyczucie ciężaru większości osób ćwiczących bez pomocy profesjonalisty szału nie robią.
Ile znasz osób, które ćwiczą i faktycznie dasz sobie rękę uciąć za to, że wiedzą co robią? Ja taką nie jestem na pewno - mój grzech to właśnie uzależnienie od progresji - żadna tajemnica. Didkowy zapał do kontrolowania techniki widać po tym mc - pedantem nie jest, bo każdy chyba filmik na yt o tym ćwiczeniu mówi o tych błędach, które popełnia. Jedni ludzie szarżują, inni się miziają innych po prostu nie ciekawi zagłębianie się w teoretyczne aspekty treningu, techniki i progresji. Na prawdę równowaga i wiedza nie są dominantą statystyczną. A jak się ma kontuzję, to się można na tym przejechać.
Tak więc mamy chłopaka, który walczy ze swoim organizmem już parę lat, patrząc na aktywność na forum, marudzi, że nie wygląda tak, jakby chciał...I ja się po prostu zastanawiam, czy akurat taki trening jest optymalną opcją, jeśli chce widzieć postępy wizualne. Jakby nie wspominał o tych plecach wielokrotnie, jako o czynniku, który uniemożliwia mu ciężkie treningi, to nie rozpoczynałabym dyskusji. Wg mnie, warto (nie trzeba, ale warto) trenując samemu i znając swoje słabości układać sobie taki plan, który minimalizuje ryzyko wynikające z błędu ludzkiego. U mnie to np. NIE łączenie ćwiczeń dających mocno po lędźwiowym na jednym treningu. Taki plan jak didkowy zajechał by mi plecy w parę tygodni przy dobrze dobranym do zakresów ciężarze - nawet bez treningu do załamania. Didek pisze, że na razie jest ok, ale na razie to jeszcze nie są nijak ciężary odpowiednie do zakresu. Widać.
Ale to, że U MNIE by to nie zadziałało, nie znaczy, że u didka czy jeszcze kogoś innego też nie zadziała. Wiadomo. Tak sobie dywaguję.
Zmieniony przez - jurysdykcja w dniu 2016-06-17 23:37:42
Ile znasz osób, które ćwiczą i faktycznie dasz sobie rękę uciąć za to, że wiedzą co robią? Ja taką nie jestem na pewno - mój grzech to właśnie uzależnienie od progresji - żadna tajemnica. Didkowy zapał do kontrolowania techniki widać po tym mc - pedantem nie jest, bo każdy chyba filmik na yt o tym ćwiczeniu mówi o tych błędach, które popełnia. Jedni ludzie szarżują, inni się miziają innych po prostu nie ciekawi zagłębianie się w teoretyczne aspekty treningu, techniki i progresji. Na prawdę równowaga i wiedza nie są dominantą statystyczną. A jak się ma kontuzję, to się można na tym przejechać.
Tak więc mamy chłopaka, który walczy ze swoim organizmem już parę lat, patrząc na aktywność na forum, marudzi, że nie wygląda tak, jakby chciał...I ja się po prostu zastanawiam, czy akurat taki trening jest optymalną opcją, jeśli chce widzieć postępy wizualne. Jakby nie wspominał o tych plecach wielokrotnie, jako o czynniku, który uniemożliwia mu ciężkie treningi, to nie rozpoczynałabym dyskusji. Wg mnie, warto (nie trzeba, ale warto) trenując samemu i znając swoje słabości układać sobie taki plan, który minimalizuje ryzyko wynikające z błędu ludzkiego. U mnie to np. NIE łączenie ćwiczeń dających mocno po lędźwiowym na jednym treningu. Taki plan jak didkowy zajechał by mi plecy w parę tygodni przy dobrze dobranym do zakresów ciężarze - nawet bez treningu do załamania. Didek pisze, że na razie jest ok, ale na razie to jeszcze nie są nijak ciężary odpowiednie do zakresu. Widać.
Ale to, że U MNIE by to nie zadziałało, nie znaczy, że u didka czy jeszcze kogoś innego też nie zadziała. Wiadomo. Tak sobie dywaguję.
Zmieniony przez - jurysdykcja w dniu 2016-06-17 23:37:42
. Poza tym tutaj wazny czynnik odgrywa chyba dieta [lub jej brak/częsta zmienność] bo fajne efekty można zrobić na zwykłym domowym treningu z dobrym jedzeniem a nie mówiąc już o ćwiczeniu na siłowni nawet na niskich ciężarach.
. Same formy ćwiczenia mogą być nieoptymalne dla jego ciała w tym przypadku a wystarczyłoby może je zmienić na inne i byłoby ok ale to bez wizyty u kogoś ogarniętego sam tego nie zrobi.
