Oorco - z tym haftowaniem chyba lekko Ci się wyobraźnia bujnęła
Po wczoraj czułem się podobnie jak po zjedzeniu normalnej puli kcal, heh. Kiedyś prawie do porzygu potrafiłem, stopniowo mądrzeje.
Seven - na bieżąco jesteś?
Dwa tygodnie trzymania miski, na wczoraj pierwotnie zakładałem czita, więc zero żalu. Rano napisałem, że raczej nie, ale brałem pod uwagę, że tak dzień się potoczy.
Poleciał z wagą w dół: 85kg->70kg->75kg
Nadrobiłem 5kg z 15. Część z tego to niewątpliwie woda i glikogen. Oczywiście fat też złapałem, ale przez obecny poziom kaloryczny nie mam problemów z dietą, więc więcej nie będę łapał.
Po lodach amerykańskich - których nie wyobrażam sobie nie zjeść - stopniowe cięcie kcal, dalsza
redukcja.
Nie można powiedzieć, że stoję w miejscu, bo jestem 10kg niżej, niż na początku września 2015r.
A zastój w okolicach 70-75kg był spowodowany tym, że byłem na ogromnym deficycie i przez to psychika nie wytrzymywała, co kończyło się czitem. Na ten moment mogę śmiało napisać, że nie potrzebuję czitować.
Wczoraj się nie 'złamałem'. Wczoraj chciałem spędzić miło wieczór z dziewczyną. [niby wymówka, można tak myśleć]