Witam! Mam nadzieję na uzyskanie chociaż w małym stopniu pomocy;/
Mój problem: Ważę 100kg przy wzroście 180cm. BF dosyć wysoki. Treningi: 3xkickboxing, 3-4xsiłowy(bez znacznej intensywności) + drobne aeroby średnio co 2 dzień. Chciałbym zaznaczyć, że potrafię zauważyć przetrenowanie i odpuścić na tyle na ile trzeba. Po prostu lubię i mam czas na tyle sportu. Taka aktywność niesie ze sobą dużą podaż kcal. Według pamięci starych obliczeń średnio 4500kcal. Gdy zdrowo się odżywiam trudno przebić mi się przez barierę 2500kcal. Powód? Nie jestem w stanie wpychać w siebie kolejnych posiłków. W ostatniej klasie podstawówki i pierwszym roku gimnazjum (gdy przy wzroście 160cm miałem 100kg) lekarz dietetyk zalecił dietę 1000kcal (o zgrozo!!!). Wiem, że mam bardzo
spowolniony metabolizm, do chwili obecnej. Staram się go rozruszać oczywiście. Sądzę, że odżywiając się nawet nie zdrowo jem mniej niż powinienem przez co metabolizm zaadoptował się do ciągłego łapczywego chomikowania tłuszczu. Pytania:
-zmniejszyć aktywność na tyle by 2500kcal było zapotrzebowaniem całkowitym kcal minus 300do500kcal?
-kupić coś na apetyt i upychać w siebie więcej jedzenia? przyprawia mnie to o strach, że wielkości rzędu 3000-3500kcal zastopują redukcję
-czy poprawnie liczę zapotrzebowanie kcal biorąc pod uwagę całą wagę (razem z tłuszczem) czy powinienem dla suchej masy mięśniowej lbm
-węglowodany muszą być ucięte do 100-150g czy wystarczy by nie przekroczyć zapotrzebowania kcal by waga szła w dół?
Wiem, że część pytań może świadczyć o moim d****izmie/lenistwie ale mam nadzieję, iż mi wybaczycie.