Szacuny
415
Napisanych postów
3587
Wiek
35 lat
Na forum
13 lat
Przeczytanych tematów
47765
to tak jak chyba u mnie , wsumie tez nie wiem - ale jest w cholere do poprawy u mnie , na scene sie nie spieszy bo trzeba dowalic bo wyjsc zeby wyjsc to bez sensu , ty masz 2 lata jeszcze w juniorach to narzuci tez Przemo sporo miesa na ciebie Ps. poprzedni komentarz Przema mega motywuje az sie milo zrobilo
dzisiaj teoretycznie powinien być DNT, ale była chęć na trening, więc czemu nie
całość poszła bardzo szybko i przejmnie, najważniejsze, że back pumpsy nie przeszkadzały tak jak ostatnio, bo czas operacyjny by się wydłużył znowu o jakieś 20-30mi a tak zachowałem dobrą intensywność przez cały trening
ćwiczyłem sam, więc już nie kombinowałem z żurawiem, a tym bardziej z uginaniem hantlą miedzy nogami, mimo to dwójki i tak pięknie zaorałem, tym, bardziej, że były już obolałe po wczorajszych ciągach
waga na ten moment 87-88kg w zależności od dnia, bo są wahania spore z tego co zauważyłem, póki co w misce nic nie zmieniamy, zobaczymy jak to będzie wyglądało za tydzień
masakra co się dzieje na tych treningach co tydzień w siadach i ciągach dokładam po 5kg, w WL 2,5kg i nastawiam się, że w końcu będzie ciężej, a tu z tygodnia na tydzień, albo tak samo albo jeszcze lżej szkoda, że to już ostatatni tydzień na "krecie", ale myślę, że uda się utrzymać te ciężary, a nawet jeszcze coś delikatnie dodać, bo planem polecę jeszcze 2tyg dłużej motywacja jest taka, że mógłbym zapyerdalać 6-7x w tyg, jutro najchętniej poleciałbym na kolejny trening, ale zrobię sobie przerwę, żeby nie zapeszać i nie przesadzić zbytnio, bo to w końcu początek masy dopiero :)
udany trening, więcej nie ma co pisać, bo nic ciekawego się nie działo
jedynie zauważyłem, że estro lekko się obniża, back pumpsy już nie przeszkadzają przy codziennych czynnościach i po sylwetce widać, że tej wody nieco mniej siedzi, w piątek sprawdzę wagę to będziemy wiedzieć na czym stoję tym czasem lecę spać, bo jutro pobudka o 4, a po południu ciężki trening nóg, bez przedtreningówki się nie obejdzie
tak jak juz wczoraj wspominałem przed dzisiejszym treningiem załadowałem porcję przedtreningówki, poleciał mr hyde, z tym, że tym razem 1,5 saszetki - odczucia mieszane, bo pobudziło mnie aż za mocno przez co zamiast skupiony to byłem rozdrażniony i zdekoncentrowany, przynajmniej przez pierwsze 15-20min, później się już uspokoiło wszystko, ale ogólnie reakcja na taką porcję nie za ciekawa, dziwne, bo ostatnio saszetka nie zrobiła żadnego wrażenia na mnie
trening mimo tego wszedł świetnie, back pumpsy już nie takie mocne jak ostatnio, chociaż przy frontach i tak dały się mocno we znaki, stąd drugi regres już odpuściłem
generalnie seria docelowa jeszcze z lekkim zapasem, myślę, że 180kg jest w zasięgu we frontach 90tka lajtowo weszła, ale po tych 11 seriach siadów walczyłem z 5minut, żeby się nie porzygać masakra jakaś, wysiłek w chooooy i jeszcze większy, myślałem, że padnę tam brzuch odpuściłem i zrobię go tak jak ostatnio z treningiem klatki
jeszcze parę słów odnośnie michy - od tego tygodnia wkręciło mi się takie ssanie, że nie idzie wytrzymać, posiłki zjadam w 5minut, mimo, że w każdym z nich jest min. 100g WW, już nawet nie mówię co jest grane w DNT, gorzej jak na redu dziennie leci prawie 600g węgli, a mnie ssie jakbym miał co najmniej połowę mniej... ale chyba znam przyczynę
Szacuny
2518
Napisanych postów
13588
Wiek
31 lat
Na forum
15 lat
Przeczytanych tematów
469238
ja zawsze lecę takimi przeskokami, przykładowo dzisiaj przed tą 90tką zrobiłem kilkanaście siadów bez obciążenia, potem 12-15 repów z 50tką, około 6 z 70tką i docelowe
haha to śniadanie to tak akurat z dooopy totalnie dzisiaj, zaspałem trochę, więc nie było czasu, żeby przygotować coś lepszego,i pierwsza myśl - jak na szybko dostarczyć 40g fatu, no to złapałem 2 plasterki sera, kielich lnianego, pełna łycha masła orzechowego dobiłem omegą, potem na szybko WPC i do roboty
a ssanie chyba od boldka, apetyt dopisywał cały czas, no ale teraz to aż za bardzo