Tak się zastanawiam nad optymalnym czasem na trening. Oczywiście jest to temat znany. Ćwiczymy wtedy, kiedy zwyczajnie mamy taką możliwość. Co jednak, kiedy jest wybór; wtedy indywidualne predyspozycje i chęci. Jedni powiedzą, że rano lepiej, bo potem cały dzień jedzą i nadbudowują. Drudzy z kolei, że wieczorem, bo jedli cały dzień i mają power a po treningu szamka i lulu, czyli regeneracja wzorowa.. a ktoś jeszcze inny powie, że wtedy, kiedy jest największy wyrzut hormonalny.
Ja sam ćwiczę w okolicach 15-16, bo tak pozwala praca. Parę razy zdarzyło mi się jednak trenować o godz. 20:00 i, pomimo innych nawyków godzinowych, było rewelacyjnie. Dużo siły, energii i motywacji.
Zauważyłem też, że mnóstwo zawodowców trenuje wieczorami. Niektórzy wręcz abstrakcyjnie, jak Jay kończący nogi o 2:00

i tak kminię, że skoro to trening i dieta są ich priorytetami w życiu, to ćwiczą w najlepszej dla nich porze. Wielcy goście ostro działają właśnie późnym wieczorem; Jay, Kai, Khan, Huh czy Victor. I pytanie - robią tak właśnie dlatego, że z jakichś fizjologicznych względów jest im tak najlepiej czy po prostu o 24:00 jest mało ludzi i nikt nie wkvrwia ich pytaniem o HMB i
trening na biceps 