Jakoś się nie boję szczególnie, tyle czasu na J/NJ, że głodu nie czuję. Trzaskam tabaty, stubborn fat protocol, aero rano i nie jestem głodny, gdzie zawsze mi metabolizm tak zapieprzył po tym, że musiałem coś jeść, bo bym oszalał, oczywiście były posiłki co 2-3h. Mięcho trzymam, więc jestem dobrej myśli. BF już taki, że kratę zaczyna być fajnie widać, ale te boki, dół brzucha i tył pleców muszę koniecznie ruszyć, nogi jak będę chciał, to też, ale priorytet, to ruszyć dół brzucha, boki i prostowniki.
Pewnie znając mnie, to od jutra już obetnę kalorie do ~1200.
Zmieniony przez - Ludi_ w dniu 2011-05-07 13:43:35
Pewnie znając mnie, to od jutra już obetnę kalorie do ~1200.
Zmieniony przez - Ludi_ w dniu 2011-05-07 13:43:35
Dziennik treningowy
http://www.sfd.pl/[BLOG]_Ludi__powrót_na_SFD/_IF_+_VLCD_-t989408.html
Niestety nie wierzę w katabolizm, a już na pewno nie w to, że potrafi w jakimś stopniu mi szkodzić. Tyle czasu tak robię i trzymam mięcho.
Już sporo węgli poszło dzisiaj i za***iście się czuję, kable porozpychało, w moich żyłach płynie cukier, a nie jakieś dziadostwo

Martin i Lyle, to dla mnie dwa największe autorytety, jeżeli chodzi o wiedzę na temat odżywiania w tym sporcie. Obaj odbiegają od standardów i mitów i to mi się podoba.
Mam nadzieję, że od samego czytania się nimi zarażę 