deja vuDziękuję Ci orange za niezawodny internet. Dwa razy napisałam posta i udało się go nie wysłać. Za drugim razem wydawalo mi się, że go skopiowałam. I miałam rację - wydawało mi się.![]()
No cóż...
To po raz trzeci...
Menu dzisiejsze i wczorajsze.
Dziś niestety (dla diety) i stety dla mnie, bo było bardzo miło, wpadła kawa z bitą śmietaną.
Przyjmę słowa krytyki![]()
Jutro się opomiaruję.
A teraz apel do Trenera o zgodę na cheata.. W przyszłą niedzielę... Obiad: zupa/przystawka, drugie danie, kawałek tortu i drink jakiś (a propos alko - takie małę wyznanie alkoholika - ostanio piłam 09.12.2015 r. jedno piwo, 01.01.16 dwa kieliszki prosecco)
A co do cheata to jest okazja.. Jedna na 18 lat.. Dziecko mi się zestarzało![]()
Masz zgodę na cheata. Tylko później nie narzekaj na wzrost wagi

„I would like to be the first man in the gym business to throw out my scale. If you don't like what you see in the mirror, what difference does it make what the scale says?„
Pilny student Vincea.
To co bolało bolec przestało,ale żołądek się zbuntował. Dziś już lepiej,ale jeszcze go pooszczędzam dzień lub dwa. Najgorzej bez kawy.
Jutro lecę na trening, coś modyfikujemy, czy zgodnie z planem?
ale poszłam do sklepu i kupiłam serek - przynajmniej wiem jakie ma makro 
Ale trzeba odgrzebać pomiary gdzieś sprzed roku, bo teraz nie mierzyłam
o, leży, o kurcze, mały gryf plus 40 kg obciązenia... Patrzę, patrzę, ale inne sztangi okupowane, no to pomyślałam, że spróbuję --- efekty ---- patrz pkt 4 wypiski z treningu.
... Badania...
