Obniżysz białko który ma wysoki tef, dodasz kalorii(nie wiem po co) i dołożysz kolejną fałde smalcu.
Co do treningu to nie zrozumiałeś. Po prostu nie chodzi tu o żadne ułożenie dopasowanie pod siebie. Nie chodzi o plan na kartce. Chodzi o chwile kiedy jesteś na siłowni i wykonujesz ćwiczenie. Tu jest klucz -> JAK JE ZROBISZ. Jedemu po serii kręci się w głowie i ma ochotę puścić pawia. A drugi lekko dyszy i ma pół kropli potu pod pachą.
Białka nie jesz wcale dużo i jak dla mnie na 90% nie tu problem.
w ogóle jak czytam co piszesz na forum to jesteś klaczynym przykładem osoby którą xx razy przerabiałem. Wiecznego kombinatora i z góry Ci mówie jak nie zmienisz podejścia to za 10lat dalej bedzie wyglądał tak samo, niestety. Nie pisze tu żeby Ci pocisnąć czy coś bo nic z tego nie mam
a poświęcam czas żeby Ci odpisać.
Pokaże Ci przemiane mojego klienta, juz byłego bo wyjechał za granice
zanim pracowaliśmy gość trenował 7lat, miał xx kursów, pracował jako trener na siłowni, brał już towar, znał badania arty itp na pamieć ale ciągle coś nie szło. WIec co było kluczem? co 2dni miał nowy pomysł, cos przeczytał, cos usłyszał, coś mu się wydawało, coś czuł, coś myślał - zupełnie jak Ty
wiesz jak zrobił życiowy progres za który całował mnie po stopach? ułożyłem mu rozpiski - żadnej magii - i co dwa dni pisałem. "nie", "zły pomysł", "bezsensu", "nierób tak" wystarczyło wybijac jego fantazje z głowy.
Patrz przemianę i wyciągnij wnioski - patrzy daty na dole bo są prawdzie - żadnej magii tylko wybijanie z głowy nowych pomysłów i wszystkich, czytałem/słyszałem/czuje/wydaje mi sie itd. 7lat czuł i wydawało się, słyszał itd. i nie szło, nagle poszło. Dla mnie jesteś takim samym typem


