kamov
Jestes jednak, cale szczescie!!!
Solarium
Ja tez chetnie poszlabym na solarium, ale watpie czy sie zdecyduje i wam tez odradzam. Jakies 2 lata temu pewna pani dermatolog przepisala mi jakies paści, w środku lata i zapomniala powiedziec ze nie ma nawet mowy o wyjsciu potem na slonce. Przez te następne 2 lata likwidowałam przebarwienia, mimo że specjalnie sie nie opalałam. Podczas każdej nastepnej kuracji innymi lekami m.in. unidoxem juz pod okiem innego lekarza miałam wyraźnie mówione, że słońca mam unikać, kremy z filtrem itp. To były o wiele słabsze leki niż izotek, a mimo to jak raz się pokusiłam o opalanie po nasmarowaniu się filtrem 8, to po 15 min leżenia na słońcu miałam całe ciało w małych, wodnistych krostkach. W ulotce izoteku wyraźnie jest napisane, że słońca nalezy unikać,
a solarium ma o wiele silniejsze działanie, poza tym strasznie wysusza a o ile wiem to każdy się tutaj skarży na suchość ust. Jeśli jeszcze dodatkowo łuszczy się komuś skóra to ma przebarwienia gwarantowane w 100%, ja ze swoimi sie męczyłam wystarczająco długo, więc zalecam wstrzemiąźliwość od opalania, bo może i trądziku się pozbędziecie, ale przebarwienia to również koszmarna udręka. Poza tym istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo oparzenia.
Już ósmy dzień z izotekiem i nadal przeglądam sie w lustrze 100x dziennie, bo nie mogę uwierzyć w to co widzę!!! Buźka matowa, pory jeszcze dość szerokie, ale bez porównania z tym co wcześniej /nie mam juz takich wielkich, czarnych kraterów/, wszystkie ,,duże" pozchodziły, mam tylko takie minimalne, prawie niewidoczne i to w małych ilościach. Za to wysyp miałam na dekoldzie, ale lepsze to niz twarz, zreszta juz schodzi. Efekty uboczne coraz mniej odczuwalne, ściagnięta skóra, spieczone usta i niemożność wyjcia na zewnątrz bez okularów przeciwsłonecznych, ale wszystko z umiarem. Niestety włosy przetłuszczone nadal, ale na pewno to również minie.
Pozdrawiam, trzymam za Was kciuki i wspieram. pa
