Dzisiaj na wadze z rana doznałem szoku.
Na ostatnie 3 tygodnie bilansu dodatniego Konrad mówi synu doj** do pieca i zwiększ
węgle o tyle i tyle.
Odpowiadam, no problem boy
Więc tak w pierwszy tygodniu podbiło mi wagę na 93.5kg później przez kolejne dni doszło do 93.8kg.
I przez ostatnie półtora tygodnia się nie ważyłem celowo żeby zobaczyć właśnie dziś jaka waga bo od 20 zaczynam ucinać kalorie i dokładam cardio 4x35min/week.
W między czasie patrzyłem na sylwetkę i jakoś widzę że robię się bardziej suchy, brzuch się wyostrza i zacząłem lekko podjadać z racji że to sama końcóweczka bilansu dodatniego. Mówię sobie, a zamiast 700WW w DT zarzucę z 750/760WW i dodatkowo codziennie + 10-15T.
Dzisiaj wchodzę na wagę a tu 92.5kg
What the f***?
Czemu to wszystko poszło w dupę i się cofnęło skoro była podbitka z 650WW na 700WW a później półtora tygodnia na 750WW i 10T gr więcej
Nie ogarniam kuwety, serio
