Sorka że podnosze stary temat ale znalazłem kilka ciekawych spostrzeżeń autora str.
http://republika.pl/out1aw/homosumm/
================================================================
No więc tak... Byłem Gitem. Dlaczego? Tak kazały mi zasady wpajane od dziecka na podwórku, wśród kolegów i znajomych. Przed pobytem w więzieniu nie znałem nikogo szanowanego w "środowisku", kto byłby tam i obrał inną drogę. Inni byli frajerami... Było to dla mnie po prostu oczywiste, że ktokolwiek ma do siebie odrobinę szacunku - musi grypsować.
W miarę poznawania zasad, reguł i zwyczajów panujących najpierw na śledczaku, później na karnym, zrozumiałem, że to, co robię NIESTETY nie ma najmniejszego sensu! Był to oczywiście proces długotrwały - na początku wydawało mi się, że niektóre odstępstwa od zasad zaobserwowane u R-ki są po prostu jakimś niedopatrzeniem, niezrozumieniem zasad - przeze mnie lub "danego Iksa". Im dłużej jednak siedziałem, tym więcej takich odstępstw zdarzało mi się zaobserwować. Chciałem jakoś to wyprostować, wyjaśnić... Usłyszałem tylko "Znudziło ci się grypsowanie?". Powoli budziłem się ze snu. Przecierałem z niedowierzaniem oczy i widziałem coraz więcej odstępstw od niektórych niewygodnych zasad, coraz więcej kurestwa wśród "Ludzi", coraz więcej rzetelności i prawdziwego charakteru wśród "frajerstwa".
Jeszcze na śledczaku, na kaszubach, widziałem policjanta (!) któremu zezwolono na grypsowanie. Był to swego rodzaju szok. Przecież psów powinno traktować się na równi (albo i gorzej) z ****ami! Miał jednak niewielką grupę spacerową, nikt nie robił mu żadnych kwasów z powodu jego przeszłości. Podobno tłumaczyli później, że on był policjantem już dawno, w chwili aresztowania zajmował się czymś zupełnie innym. Po prostu kupił sobie grypsowanie za juki. Później poszedł do wora i na porodówy, ale fakt jest faktem - policjant grypsował. Całkowicie inny był natomiast przypadek kolejarza, który trafił jakimś cudem na przejściówkach do celi małolatów, skokobryków. Okopali go zaraz pierwszej nocy. Bo mundurowy...