12.11
Planowałem testowanie na rowerze, ale nie doszło do skutku. Po pierwsze: ból nóg - o ile po biegu było ok to w nocy strasznie ciężko - bolały, pół nocy nieprzespane. Rano uznałem, że i tak mocno nie pojezdze, więc przynajmniej lekko pokrece, żeby nogi przewietrzyc. I jak na złość - awaria roweru... Także ostatecznie zrobiłem 40 min lekko na spinningu.
13.11
Bieganie spokojne plus przebiezki. Docelowo wg planu biegowego Pirlo 10x100m, ale wyszła improwizacja, bo nogi jeszcze ciezkawe. Przy okazji dowiedziałem się, ze latarnie na ulicy nie są ustawione co 100m ;)
14.11
Jak kiedyś pisałem - pod dachem jeżdżę na spinningu (nie mam trenazera, żeby kwestii nie rozwiać - powiedzmy, ze wspoldomownicy nie podzielają do końca moich zainteresowań i lokalowo nie za bardzo mam gdzie go obecnie postawic; ale ja też uważam, że jestem na takim poziomie kolarskim, że nie ma to aż tak dużego znaczenia; na tym spinningu krece na "pseudo moc" - pseudo w tym znaczeniu, ze nie są to waty, tylko jakas tam jednostka, ale to działa na zasadzie obciążenie x kadencja i co najwazniejsze działa ok). Na początku września i października robiłem próby 20 min na tym spinningu, więc odniesienie do dzisiejszej jazdy i progresu mam. Wygląda to tak:
wrzesień - październik +5,6%
październik - połowa listopada +3,5%
Co do samej jazdy: zrobiłem test 20 min. Średnie tetno 168 (kolejne 5-minutowki: 160,170,172,170). Test jak to test - ciężko. Jednak uważam, że trochę to spieprzylem, bo zacząłem za mocno. Nie wiem też, czy po realizacji tego planu z TR z 3 jazdami nie lepiej jednak byłoby zrobić 2x8min. Pod koniec czułem jednak brak mocy. W zasadzie po zejściu z rowerowania myślałem że się zrzygam, a później
zemdleje... Jak odbiore rower z serwisu to chcę zrobić prawdziwy test ftp, żeby zobaczyć jak to wygląda w realu. Ostatnio miałem ftp 205 (waże 55-57 kg).
Wieczorem zrobiłem jeszcze bieganie. Trening wzorowany na Pirlo, ale z tempami swoimi. Wyszło 8 km biegu w tym:
3x (200m R / 200m T / 400m R / 400m T)
R - tempo ok 4:10
T - trucht
Co do trenowania na najbliższy miesiąc (bo taki zaplanowałam sobie cykl, żeby mi pasowało pod różne biegi, a i żeby się jakiś zregenerować) - zmieniam pracę w sensie zawodowym. Od poniedziałku zaczynam. Teraz do końca tygodnia różne formalności, badania itp. Jak w praktyce (zwłaszcza godzinowo) będzie wyglądała Nowa robota jeszcze nie wiem. Wyjdzie w praniu.
Basen - przeniose się pewnie na basen 50m, bo będzie bardziej po drodze.
Bieganie - dostałem od Pirlo jego plan, więc uwglednie go w swoim bieganiu.
Rower - tu doszedłem do wniosku, ze jednak pokombinuje coś tzn 2 treningi wezmę z TR z bazy (interwały vo2 max i interwały podprogowe) i dodam 2 treningi w sweet spot (różne kombinacje, ale tak, żeby zamknąć to w 60 minutach). Czyli całość sprowadzi się do czterech
treningów po 60 min.
10 grudnia planuje pobiec na dyszke w Biegu Mikolajkowym. Przejzalem kto będzie startować i co niemal co druga osoba q nazwie klubu ma Tri-costam. Takiego zagęszczenia tri zawodników w klasycznym biegu jeszcze nie widziałem.