Nie wiem jak to jest ale mój dziennik zawsze pełny jest syfiastego jedzenia i tematów z nim związanych

dziś wpadła milka oreo w drodze do pracy i dwie buły z tatarem
Dzisiejszy trening:
Podciąganie na drążku 4x max - ciężej szlo niż ostatnio, dałem rade zrobić zaledwie połowę tego co na poprzednim treningu
Wyciskanie sztangi na skosie dodatnim - tutaj progres siłowy
MC - i znowu sytuacja w której MC robie dzień po nogach, ale znowu czułem siły i postanowiłem zrobić - progres
Wyciskanie hantli w górę siedząc - progres z zapasem
Pompki na poręczach - słabo w porównaniu z zeszłym razem
Wiosłowanie hantlem odpuściłem, stwierdziłem ze jak nie zrobię na 100% i nie chętnie to lepiej wcale.
Teraz lecę 30min cardio
Skróciłem nieco codzienne cardio, jedzenia nie dokładam tylko trzymam się tego co jest. Podjadanie ograniczone do minimum...
...ale dziś jeszcze podjem
