SFD - po prostu najlepsze ceny! RABATY DO 90%
SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne Forum

Spawareczka wychodzi z krzaków

temat działu:

Ladies SFD

słowa kluczowe: , ,

Ilość wyświetleń tematu: 79227

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 885 Wiek 43 lat Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 17458
dyrka, każdy ma swojego Blanc'a:) Miarą nigdy nie jest dystans ani czas.

" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.

Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."

http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html 

...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 6 Napisanych postów 1687 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 15362
Dla mnie ekstremalny start :) trzymam kciuki za to, żebyś byłą z siebie zadowolona :) nie ważny ile, jak i w jakim czasie :) Powodzenia !
...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 133 Wiek 46 lat Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 6958
Spawareczk
dyrka, każdy ma swojego Blanc'a:) Miarą nigdy nie jest dystans ani czas.


Wiem, wiem, to raczej w kategoriach żartu :) Przyjdzie i na mnie pora, może nie aż na takie starty ale zacznę od maratonu a później może jakiś ultra bieg w Krynicy.
...
Napisał(a)
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 885 Wiek 43 lat Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 17458
Zartownisia:) Jak przyjdzie Ci hasać długasy, to krzycz głośno. Zawsze można zsynchronizować kalendarze. Asfaltów nie biegam, ale miękkie płaskie - czemu nie:)

" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.

Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."

http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html 

...
Napisał(a)
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 885 Wiek 43 lat Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 17458
Trening z dzisiejszego dnia:

Przysiad z Kettlami - do bólu - 33 x 24 kg (2 x 12 kg)

1 pauzy
Ręka silna - 12 kg :
swing jednorącz x 5
clean + press x 5
snatch x 5
Front Squad x 5
TGU x 1
1 minuta pauzy, to samo na drugą ręką
1 minuta pauzy
całość x 4

1 minuta pauzy

scyzoryki - 45s
spięcia bokiem - 45s
rowerek - 45 s
plank - 45s

Pomiary fałdomierzem:
fałda udowa - 12 mm
falda brzuszna - 23 mm
fałda na tricepsie - 14 mm

Wg tabelki załaczonej do sprzętu, suma pomiarów i wspólczynnik wieku wskazuje na 22 % zawartości tłuszczu - miarodajne to ??

Wagomierzenie:





" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.

Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."

http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html 

...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 127 Napisanych postów 10723 Wiek 40 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 139371
Trzymam kciuki i życzę mocnej głowy
To już jest sport ekstremalny, podziwiam za odwagę i podjęcie się takiego wyzwania
...
Napisał(a)
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 885 Wiek 43 lat Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 17458
Chwilowo zawieszam się z liczeniem jadła. Przez najbliższe dni czeka mnie przeprowadzka i cała zadyma z nią związana. Od środy urlop i pakowanie na wyjazd. W piątek rura w Alpy i utrzymywanie sterynlego organizmu do startu. Do piątku mam zamiar korzystać z dobrych nawyków, których nabyłam w dziale Fit Ladies:) i trzymać czystą michę. Od piątku białkowanie, a od niedzieli nabijanie węglami. Za dwa tygodnie o tej porze będę już "po" biegu życia i w nowej lokalizacji mieszkaniowej... zmiany, zmiany, zmiany... ;)

" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.

Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."

http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html 

...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 133 Wiek 46 lat Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 6958
...
Napisał(a)
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 885 Wiek 43 lat Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 17458
Jestem cały czas, miche wrzucam z doskoku w kalkulator. Jutro zaczynam przenosić graty, wiec będzie mniej czasu. Przed wyjazdem na spokojnie wrzucę jeszcze parę zdań o sprzętach, analizach i przygotowaniach.... już się trzęsę cała:D

" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.

Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."

http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html 

...
Napisał(a)
Znawca
Szacuny 46 Napisanych postów 885 Wiek 43 lat Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 17458
Po powrocie z Chamonix zajęłam się przeprowadzką, wydobrzałam, za mną już dwa treningi biegowe i trzy funkcjonalne. Mimo ciągłego niedowładu;P ( pełna regeneracja to jakieś 4 tygodnie) kończyn dolnych, biega mi się całkiem przyjemnie, choć jeszcze o sile biegowej, czy sprintach sensu stricte mowy nie ma. Biegam za to do lasu i zbieram grzyby. Michę względnie wyczyściłam (został mi jeszcze tylko jeden ser pleśniowy od żabojadów i będzie porządek w lodówce).

A było tak:
119 km, 7205 m pozytywnych przewyższeń, 27 h 35 min na nogach, nie sikałam przez ponad 20 h (wszystko szło w obieg chyba - mój nowy rekord;P), nie spałam ponad 33h, nie siedziałam przez ponad 29 h, wypiłam ponad 12 litrów płynów, spaliłam (liczone po najmniejszej linii oporu) - ponad 14 tyc kcal, zjadłam 4 małe miseczki przesolonego rosołu, pół bagietki, 5 batonów musli, 200 g mieszanki studenckiej, 4 ciastka gryczane z kofeiną i jednego żelka energetycznego na podejściu na ostatni dwutysięcznik.

1580 startujących, ukończyło 1076, moje miejsce open: 468
173 kobiety wystartowały, 114 ukończyło, wśród kobiet byłam 41, w mojej kategorii wiekowej - 20

Wśród startujących polek byłam druga, rwa kulszowa mnie nie złapała i mogłem cieszyć się totalnym upodleniem,złachmanieniem fizycznym i psychicznym, wdeptaniem w glebę... umartwieniem i wstaniem z martwych. Mogłam rozkoszować się niemocą i przełamaniem kryzysów, podczas których w mojej głowie wybrzmiewały jedynie słowa : prawa, lewa, prawa, lewa, prawa, lewa a mózg skoncentrowany był jedynie na przemieszczeniu kończyny w jedynym właściwym kierunku - czyli w przód. Chwile słabości przewartościowały moje życie, w sercu czułam jedynie pokorę, miłość i radość na widok wszystkiego, co niosła mi trasa. Słońce o poranku nagrzewało przyjemnie ciało po zimnej nocy. Cień rzucany przez monstrualne alpejskie szczyty chłodził machinę buchającą ogniem i rozgrzaną do czerwoności. Woda z górskich potoków otulała pulsujące skronie i nawilżała spierzchnięte usta. Trud wielogodzinnego podejścia znikał w mgnieniu oka, kiedy po zdobyciu kolejnego szczytu możnabyło rozkoszować się widokiem ostrych szczytów, które przebijały się przez poranne mgły i wygrzewały w promieniach wschodzacego słońca.

Po 27,5 godzinach bolało mnie wszystko i nic jednocześnie, po tych 1655 minutach na twarzy malował się uśmiech, a emocje ograniczały oddech.
Poniżej zamieszczę kilka zdjęć i mimo niewyjściowego wizerunku z radością oglądam i wspominam wydarzenia sprzed tygodnia, mając świadomość tego, że spełniało się wówczas marzenie, marzenie, do którego realizacji dążyłam od 2 lat i choć droga była długa i męcząca, moja mimika nie opisuje nic innego, jak zmęczenie, zmarszczenie szczęściem:) Czego i Wam i sobie życzę - po wielokroć























Zmieniony przez - Spawareczk w dniu 2014-09-05 10:52:55
1

" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.

Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."

http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html 

Potrzebujesz szybkiej i rzetelnej porady z zakresu treningu, dietetyki i suplementacji? Skorzystaj z porad naszych ekspertów!
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Głodnej baby dziennik

Następny temat

Zuzka light

electro
Polecane artykuły