" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.
Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."
http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html
http://www.sfd.pl/Iskra14__DT,_by_w_końcu_osiągnąć_cel_:_-t1020985.html
"Per aspera ad astra"
Spawareczkdyrka, każdy ma swojego Blanc'a:) Miarą nigdy nie jest dystans ani czas.
Wiem, wiem, to raczej w kategoriach żartu :) Przyjdzie i na mnie pora, może nie aż na takie starty ale zacznę od maratonu a później może jakiś ultra bieg w Krynicy.
" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.
Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."
http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html
Przysiad z Kettlami - do bólu - 33 x 24 kg (2 x 12 kg)
1 pauzy
Ręka silna - 12 kg :
swing jednorącz x 5
clean + press x 5
snatch x 5
Front Squad x 5
TGU x 1
1 minuta pauzy, to samo na drugą ręką
1 minuta pauzy
całość x 4
1 minuta pauzy
scyzoryki - 45s
spięcia bokiem - 45s
rowerek - 45 s
plank - 45s
Pomiary fałdomierzem:
fałda udowa - 12 mm
falda brzuszna - 23 mm
fałda na tricepsie - 14 mm
Wg tabelki załaczonej do sprzętu, suma pomiarów i wspólczynnik wieku wskazuje na 22 % zawartości tłuszczu - miarodajne to ??
Wagomierzenie:

" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.
Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."
http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html
To już jest sport ekstremalny, podziwiam za odwagę i podjęcie się takiego wyzwania

" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.
Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."
http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html
" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.
Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."
http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html
A było tak:
119 km, 7205 m pozytywnych przewyższeń, 27 h 35 min na nogach, nie sikałam przez ponad 20 h (wszystko szło w obieg chyba - mój nowy rekord;P), nie spałam ponad 33h, nie siedziałam przez ponad 29 h, wypiłam ponad 12 litrów płynów, spaliłam (liczone po najmniejszej linii oporu) - ponad 14 tyc kcal, zjadłam 4 małe miseczki przesolonego rosołu, pół bagietki, 5 batonów musli, 200 g mieszanki studenckiej, 4 ciastka gryczane z kofeiną i jednego żelka energetycznego na podejściu na ostatni dwutysięcznik.
1580 startujących, ukończyło 1076, moje miejsce open: 468
173 kobiety wystartowały, 114 ukończyło, wśród kobiet byłam 41, w mojej kategorii wiekowej - 20
Wśród startujących polek byłam druga, rwa kulszowa mnie nie złapała i mogłem cieszyć się totalnym upodleniem,złachmanieniem fizycznym i psychicznym, wdeptaniem w glebę... umartwieniem i wstaniem z martwych. Mogłam rozkoszować się niemocą i przełamaniem kryzysów, podczas których w mojej głowie wybrzmiewały jedynie słowa : prawa, lewa, prawa, lewa, prawa, lewa a mózg skoncentrowany był jedynie na przemieszczeniu kończyny w jedynym właściwym kierunku - czyli w przód. Chwile słabości przewartościowały moje życie, w sercu czułam jedynie pokorę, miłość i radość na widok wszystkiego, co niosła mi trasa. Słońce o poranku nagrzewało przyjemnie ciało po zimnej nocy. Cień rzucany przez monstrualne alpejskie szczyty chłodził machinę buchającą ogniem i rozgrzaną do czerwoności. Woda z górskich potoków otulała pulsujące skronie i nawilżała spierzchnięte usta. Trud wielogodzinnego podejścia znikał w mgnieniu oka, kiedy po zdobyciu kolejnego szczytu możnabyło rozkoszować się widokiem ostrych szczytów, które przebijały się przez poranne mgły i wygrzewały w promieniach wschodzacego słońca.
Po 27,5 godzinach bolało mnie wszystko i nic jednocześnie, po tych 1655 minutach na twarzy malował się uśmiech, a emocje ograniczały oddech.
Poniżej zamieszczę kilka zdjęć i mimo niewyjściowego wizerunku z radością oglądam i wspominam wydarzenia sprzed tygodnia, mając świadomość tego, że spełniało się wówczas marzenie, marzenie, do którego realizacji dążyłam od 2 lat i choć droga była długa i męcząca, moja mimika nie opisuje nic innego, jak zmęczenie, zmarszczenie szczęściem:) Czego i Wam i sobie życzę - po wielokroć
Zmieniony przez - Spawareczk w dniu 2014-09-05 10:52:55
" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.
Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."
http://www.sfd.pl/Spawareczka_wychodzi_z_krzaków-t1033235-s9.html
Głodnej baby dziennik
- 1
- 2
- ...
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- ...
- 69