Plecy lubią ciężar - to jest podstawa. Ale lubią też technikę bo inaczej owszem, oszukiwaniem moze i wrzucimy ddoatkowe parę g mięsa ale możemy nabawić się paskudnej kontuzji a tego nie chce nikt.
Ja osobiście lecę
drążek - 4-5 serii - podchwyt/nachwyt/młotkowy - zmieniam
wiosło w pochyleniu - 4-5serii - solidny ciężar z zarzyucaniem i pomocą udami
ściąganie wyciagu do klatki - 4-5serii - z mocnym dopięciem i wolnymi negatywami
wiosło w opadzie 4-5 serii- mniejsze kg a pełne skupienie na technice i nadbudowie "środka" pleców(międzyłopatkowych)
wyciąg poziomy do brzucha - 4-5serii
czasem ławkę rzymską z 2-3 serii ale rzadziutko.
I nie narzekam szczerze mówiac, jakoś do przodu brnie
Ja osobiście lecę
drążek - 4-5 serii - podchwyt/nachwyt/młotkowy - zmieniam
wiosło w pochyleniu - 4-5serii - solidny ciężar z zarzyucaniem i pomocą udami
ściąganie wyciagu do klatki - 4-5serii - z mocnym dopięciem i wolnymi negatywami
wiosło w opadzie 4-5 serii- mniejsze kg a pełne skupienie na technice i nadbudowie "środka" pleców(międzyłopatkowych)
wyciąg poziomy do brzucha - 4-5serii
czasem ławkę rzymską z 2-3 serii ale rzadziutko.
I nie narzekam szczerze mówiac, jakoś do przodu brnie

I dobrze ma chłopak z liczeniem bo zważy sobie miecho, ryż i oliwe i już ma całą rozpiskę 
