Witam i o zdrowie pytam :)
Minęło pół roku od artroskopii mojego nieszczęsnego lewego barku. Było to pół roku żmudnej, wymagającej i ciężkiej rehabilitacji, walczenia z własnymi słabościami, lękami, bólami, barierami psychicznymi... Ale wytrwałem i wiem, że dałem radę. Dałem z siebie tyle, ile powinienem był dać. Nie ochrzaniałem się. Mimo, że wyznaję zasadę 'w naszych dłoniach wszystko jest' to dziękuję Bogu za wszystko... Jeszcze jak dziś dzień pamiętam dzień operacji. Zapach mojego klinikowego pokoju, konsystencję antybakteryjnego płynu, którym umyłem swoje ramię, spirytusową woń markera, którym zakreśliłem piękny okrąg na barku. No i ten obraz zaraz po przebudzeniu-ostro zakrwawione płytki, gdzie byłem operowany. Krótka, miła i jakże ciepła rozmowa z doktorem Nogą. To było to... Generalnie niemiło wyglądał bark 'po', napuchnięty, wielkością przypominał piłkę do koszykówki hehe. Jak teraz piszę, przypominam sobie ukojenie po każdej dawce ketonalu, który otrzymywałem od miłej pani pielęgniarki. Wszystko się przeżyło, nawet kilkugodzinną jazdę z Żor do domciu. Kiedyś płacz. Teraz wspominanie z bananem na twarzy :)
Z ręką na sercu mówię, że cieszę się z tego co przeszedłem i przechodzę, że taki noszę Krzyż, bo przez Niego stałem się lepszym człowiekiem, i to duchowo, i fizycznie. Traktuję ten barkoholizm jako błogosławieństwo. Kiedy dostaje się takiego kopniaka to człowiek się dopiero ogarnia. Zmienia się hierarchia wartości, życiowe priorytety. Wie o co biega i o co warto walczyć. Teraz jestem sam na sam ze sobą i przywołuję siebie z dawnego okresu. Widzę siebie jako lepszego człowieka, który się usamodoskonalił. Nie wierzę, że przegrałem.
Teraz trochę praktyczniejszych faktów:
-pełen zakres ruchu ramieniem
-łopatka działa jak należy (bark nie unosi się dziwacznie)
-siła ręki jest większa, niż przed operacją
-moja technika strikingowa jest lepsza, niż kiedyś
-posiadłem podstawy grapplingowe, których nie posiadałem w ogóle
-lepsza sylwetka
-mniej ważę
-a na chwilę obecną więcej bym zdziałał w walce, niż przed operacją (żeby nie mówić, że już zdziałałem ^^)
Mam nadzieję, że tą wyliczanką daję nadzieję ukochanym sportowcom. Wiem jak Ci jest ciężko, kiedy musisz przerwać
treningi, swoją miłość. Staraj się podczas tej przerwy nie zamykać, uśmiechnij się. Wstań i walcz. To Twoje życie, Twój największy skarb.