Szacuny
0
Napisanych postów
5
Na forum
18 lat
Przeczytanych tematów
593
Witam wszystkich
Trenuje SW od 8 lat, robie to dobrze. To moja pasja i miłość.A przy okazji przydała się i uratowałą mi skórę kilka razy.Właśnie na ulicy.Spotkałąm niewiele dziewczyn, które przykłądały sie do treningu, a jeszcze mniej takich, które robiły to dobrze. Widzę jednak, że jest nas coraz więcej na treningach.Świetnie!
Uważam, że kobiety powinny umieć się bronić.Jesteśmy słabsze fizycznie i odmawianie nam prawa do samoobrony jest hipokryzją.Każda z nas jest czyjąś córką, żoną, matką, a przede wszystkim człowiekiem.Panowie, nie wmawiajcie dziewczynom, że słabe i bezbronne są bardziej kobiece(czytaj- lepsze,atrakcyjniejsze).Niech nauczą się samodzielnie żyć. Walczyć, nie tylko fizycznie, pięściami, ale o siebie.Miłe Panie, Wasza siła nie jest feministyczną fanaberią tylko warukiem Waszego przetrwania.Nie ma rycerzy w lśniących zbrojach, a my nie jesteśmy księżniczkami.Być może Panowie odczytają to jako jakiś feministyczny manifest. Niepotrzebnie. To raczej przypomnienie, że serce prawdziwych kobiet pompuje taką samą krew jak pradziwych mężczyzn. Choć nasze serduszka trochę łatwiej zatrzymać niż Wasze, Panowie:)
Czy nie wystarczy że ogród jest piękny?Czy muszą w nim jeszcze latać wróżki?
Szacuny
0
Napisanych postów
14
Wiek
35 lat
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
103
Popieram agdyby. Świetne podejście. U nas w trenuje stosunkowo mało kobiet, i 2, może 3 przykładają się do treningów. Reszta olewa, przychodzi albo dla zabicia czasu, albo "dla kogoś". I założę się, że jakby(odpukać) coś im sie na ulicy przytrafilo, słabo by sobie poradziły z samoobroną.
Laski! Jesteśmy silne, i nie możemy się sugerować właśnie taką opinią, że ktoś inny nas obroni! Musimy sobie radzić. Ale musimy pozostać też kobiece, a nie zamienić się w takie ... "Helgi". :)
Pozdrawiam!
...to experience oneself honestly, not lying to oneself.
Szacuny
2342
Napisanych postów
30808
Wiek
42 lat
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
272004
kij z odświeżeniem,musze coś napisać...
mam nadzieje drogie dwie panie że to przykładanie do treningów traktujecie na zasadzie ze mogą Wam one pomóc w obronieniu się i ucieczce a nie w pokonaniu napastnika...
bo jeśli tak to pogratulować zapału i zdroworozsądkowego podejscia,jeśli jednak jest to to drugie to biada Wam oj biada....
"Będąc na diecie najważniejsze jest, by wieczorem zasnąć, zanim się zechce żreć"
Szacuny
0
Napisanych postów
14
Wiek
35 lat
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
103
Trenuje nie tylko dlatego żeby móc się obronić. Nie widzę sensu żeby trenować tylko po to, żeby pokazać że jestem "lepsza". Siła fizyczna nie jest oznaką bycia lepszym! Nie po to chodze na zajęciaJeśli kiedykolwiek znalazłabym się w sytuacji, w której musiałabym skorzystać z technik samoobrony to zależałoby mi na tym, aby dały mi one czas potrzebny do ucieczki. A na na treningi chodzę dlatego, że dają mi możliwosć polepszenia pewności siebie, pozwalają mi spalić zbędny tłuszcz i polepszyć kondycję. ^^
...to experience oneself honestly, not lying to oneself.
Szacuny
26
Napisanych postów
7168
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
46566
Jak Queblo: nie chodzi o to, by nie pozwolić Wam chodzić na treningi. Trenujcie. Tylko-jak każdy rozsądny człowiek-znajcie swoje ograniczenia. Trenujcie właśnie z myślą-"przyłożyć i w nogi!". Niestety-dużej części kobiet robi się krzywdę, wmawiając im, jakie to one są groźne, bo mają dyplom Wendo czy jakiejś innej ściemy. Poznałem kilka takich. Im nie da się wytłumaczyć, są głuche na argumenty. Takiej potem wydaje się, że ona nie tylko się obroni-ale i nawiąże równą walkę z większym, silniejszym facetem (który na pewno przegra, bo nie ma dyplomu). A stąd już krok do tragedii.
Zmieniony przez - Cavior w dniu 2008-01-09 13:00:08
Szacuny
0
Napisanych postów
5
Na forum
18 lat
Przeczytanych tematów
593
Zgadzam się co do tych wszystkich systemów samoobrony.Żaden kurs nie jest w stanie przygotować nikogo do starcia w realnej walce, a co dopiero kobietę. Gdyby te systemy były takie skuteczne, po co trenowałabym tyle lat?Wystarczyłoby przecież poćwiczyć miesiąc na takim kursie.Ja nigdy do tej pory nie musiałamuciekać.A dodam, że nigdy z kobietą nie walczyłam na ulicy. Wyobraźcie sobie, że to mężczyźni byli wobec mnie agresywni. Pamiętam jak pierwszy raz uderzył mnie chłopak. Dostałąm z pięści w twarz. Nie byłam do tego przyzwyczajona, a już zaczynałam ćwiczyć wtedy. W ułamku sekundy podjełam decyzje-albo mu teraz oddam, albo równie dobrze mogę zająć się hafciarstwem. I wybrałąm dobrze:)Myślę, że największym problemem u kobiet może być ocena sytuacji i podjęcie decyzji o działąniu w takiej chwili. A przede wszystkim wyjście z szoku po uderzeniu i podjęcie działąnia. Ja nie mam z tym problemu, ale ja jestem obita, tutaj wychodzą lata sparingów.Po miesiącu nauki "kontrolowania złości i asertywności":)czy czegoś tam, mogę takiej osobie wystawić najwyżęj certyfikat niekompetencji. Dla kobiet które nie zajmują się profesjonalnie walką i nie mają specyficznych cech osobowości najlepszą samoobroną będzie przyspieszony sprint do taksówki.
Dodam jeszcze, że jest niewiele kobiet, z którymi mi sie dobrze ćwiczyło, ale mężczyzn...Panowie, mam setki zabawnych( i mniej zabawnych) dykteryjek na temat zachowania facetów na treningach.Niekompetencja wydaje się być równo podzielona na obie grupy społeczne. W tym momencie nie staję w obronie żadnej płci, tylko poziomu treningów.
Czy nie wystarczy że ogród jest piękny?Czy muszą w nim jeszcze latać wróżki?