wczoraj wizytowo z małym
jakoś strasznie nie przeżarłem się, dziwny brak apetytu
rano talerz mięs, trochę sałatki, 4 kawałki chleba własnej roboty, ćwikła i jakieś pierdoły
potem 10 pierogów
fakt dorwałem się do michałków i wleciało ze 250g + jakieś ciastka i pierniki
na wieczór trochę mięsa z warzywami
w nocy mecz na szczycie NBA i rano od razu jak wstałem na czczo na siłkę
PLECY
A. ściąganie na prostych leząc na ławce skośnej w górę 4x20-15
B. przyciąganie do klatki leżąc na ławce skoścje w górę 4x15
C. wiosło podchwytem 6x10-8 do 120kg
D. pendeleye łamaną sztangą chwytem neutralnym za talerze sztangi 4x12
E. przyciąganie siedząc do karku 4x12
F. wiosłowanie hantlami leżąc na ławce skośnej 4x12
G. MC sumo 5x8 do 160kg
potem do domku na śniadanie
jakieś mięsa i trochę warzyw, 2 kromki chleba
na obiad 5 szaszłyków z indyka + papryka, cebula, pieczarki, cukinia
kilka merci [te smaki co lubię]
talerzyk przysmaku makowo, bułkowo, mlecznego o któym wspominałem
teraz wleciał talerzyk mięs, trochę pasztetu z dwoma kromkami chleba
ryj lekko napuchnięty, ale stan kostek perfekt
może jeszcze zakończę jakimś ciastem