Ale marudzicie z tą Polską. Ciekaw jestem co robicie dla poprawy naszego kraju poza pisaniem na forum lewak to, leming tamto, tusk złodziej, komorowski komuch i co tam jest teraz popularne. Marsze są popularne (chociaż to akurat podobno dobrze), ale ciekaw jestem ilu uczestników marszów "jestę patriotą" kasuje regularnie bilety w tramwajach.
Prosty przykład z życia. Mieszkam teraz we Francji. Musiałem sobie ostatnio kupić nowe rękawice, owijki, ochraniacze na piszczele i suspensor. Kupiłem wszystko tak, jak mi było najwygodniej. Wróciłem do domu i się stwierdziłem, że najłatwiej pójść mi do Dekatlona i wszystkie produkty, które mi pasowały były marki Dajmos. Zarówno Dekatlon jak i Dajmos [czy jakoś tak], to francuskie firmy. Potem przypomniałem sobie, że jak poszedłem kupić ciuchy do losowego sklepu, to marka mimo poyebanej nazwy okazała się być francuska. Jak kupowałem dzisiaj pomidory w supermarkiecie, to były rozstawione tektury z dużymi strzałkami wskazującymi na pomidory zebrane we Francji.
To jest jeden fajny sposób na pomoc dla swojego kraju - kupowanie polskich produktów! Jak często kupując cokolwiek zastanawiacie się czy jest opcja, żeby wybrać polski produkt? A nawet usługę. A nawet pracodawcę! Inna sprawa to takie pierdoły jak kasowanie biletów w tramwajach. Kochasz swój kraj? To go nie okradaj! Do tego edukacja. Marsz jak pisałem wyżej jest podobno potrzebny, ale ilu z tych uczestników marszu "ku pamięci żołnierzy wykłętych" zna dobrze historię tego ruchu, przyczynę jego powstania i w ogóle dobrze historię naszego kraju? Banalny i bezbolesny sposób na reedukację to przejście się na wykłady z historii na pobliski uniwerek. Do tego dla zrozumienia obecnej polityki światowej (której Polska jest częścią, a chcemy żeby była dużą i ważną częścią), ważna jest wiedza z zakresu historii globalnej. Na te wykłady też warto pochodzić czy pooglądać wykłady w Internecie. Ja nawet w Polsce bojkotuje Mcdonaldsa w ramach poglądu "Polska zdrowo je i rośnie w siłę". Albo banalne śmiecenie. Tak na ciawusów jedziecie, a patologia rodzi patologie i na potrzeby tego posta, jak przyjadę do Pl i zobaczę papierek na ulicy, to go podniosę i wypyerdolę do kosza.
Uważam, że w Polsce dobrze się dzieje. Nawet słyszę często opinie (w co ciężko mi uwierzyć) od ludków z zachodu czy USA, że Polska ma szansę być jednym z ważniejszych graczy na arenie światowej, a na pewno europejskiej. Każdy ma szansę na lokalnie dobrą szkołę, miejsc pracy jest w p***u (chyba, że masz iq 60 kończysz archeologie i się dziwisz, że nikt cię nie zatrudni), można swobodnie wyjeżdżać na wschód i zachód gromadzić doświadczenie i hajs - no wszystko jest, czego potrzeba, żeby osiągnąć sukces, a na pewno by być szczęśliwym.
Dlatego wqrwia mnie każdy kto żali dupę jak to jest źle, jak to Tusk złodziej podcina nam skrzydła, a taki mamy potencjał. Dla mnie każdy kto ufa politykom (jakimkolwiek) jest yebanym lemingiem i powinien budować lepszy kraj swoimi rękami, małymi kroczkami na swoją miarę, a nie zrzucać wszystko na
barki gnid, co mają moralność na poziomie portowej kvrwy (99.9% polityków). Bądźmy lepsi, a nasz kraj będzie lepszy.