dzisiejszy dzień od początku zapowiadał się słabo. Na drodze szklanka, zimno. Kiedy wracałem ze szkoły do domu byłem już pewny, że z siłki dzisiaj nic nie wyjdzie-nie dałbym rady jeździć moim samochodem na letnich, łysych oponach.
Ale mój tata postanowił uratować dzień :) zawiózł mnie w obie strony, a wyniki tego są takie:
Klata+łapy w superseriach
-
wyciskanie na płaskiej 5 s 50kg
+5 kg!!!. Robione z kupą w majtkach, ale tydzień temu tak samo robiłem tylko 45. Wyciskanie dedykuje mojemu tacie
-3s rozpiętki 13 kg
+1 kg. Mocno poczułem klatkę, ostro pilnowałem techniki
-3s pompki. Standardowo, jakoś niedługo muszę zamienić na wyciskanie na skosie
-4s przenoszenie hantli znad głowy 22 kg
+2kg. Coraz bardziej mi wchodzi to ćwiczenie
triceps+biceps
-5s wyciąg górny triceps 25 kg
0 + sztanga gięta modlitewnik 32kg
+2kg ładnie idzie w górę :)
-5s wyciskanie francuskie jednorącz 15 kg
+1kg + uginanie z supinacją 15kg
+1kg
w diecie lipa, bo swoją kolacje zjadłem przed 17

macie domowe belrisso na zdjęciu. Wygląda słabo, bo dałem za dużo płynów (mleko), ale zjadłem to widelcem, więc konsystencja git. W smaku-moim zdaniem lepsze niż to ze sklepu
Wiem, że czyta to mój kupel, także pozdro Koffi :)
