Paszkos, od długiego czasu śledzę Twoje poczynania i mimo wszystkich słów, które do tej pory padły, jestem pełny podziwu. Nie można mówić, że nie robisz progresu bo w istocie prawda jest inna - zrobiłeś postęp.
Faktycznie, widać u Ciebie typowe u osób cierpiących na zaburzenia odżywiania zachowania, związane z kultywowaniem jedzenia, pewnie z nałogowym spoglądaniem na własne ciało i notorycznym myśleniu o jedzeniu.
Widać jednak, że robisz kroki do przodu, a to jest najważniejsze w tej chorobie. Aby każdego dnia być bliżej celu, to znaczy sprowadzić rolę odżywiania, nie tylko do jedynego źródła przyjemności w życiu, ale do roli zaspokajania potrzeb fizjologicznych.
Daleka droga przed Tobą. Ale jak już tyle zrobiłeś to i zrobisz więcej. Nie popadnij tylko w drugą skrajność kulturystycznego myślenia i podejścia do jedzenia...Bo to także rujnuje życie.
Powodzenia!
Faktycznie, widać u Ciebie typowe u osób cierpiących na zaburzenia odżywiania zachowania, związane z kultywowaniem jedzenia, pewnie z nałogowym spoglądaniem na własne ciało i notorycznym myśleniu o jedzeniu.
Widać jednak, że robisz kroki do przodu, a to jest najważniejsze w tej chorobie. Aby każdego dnia być bliżej celu, to znaczy sprowadzić rolę odżywiania, nie tylko do jedynego źródła przyjemności w życiu, ale do roli zaspokajania potrzeb fizjologicznych.
Daleka droga przed Tobą. Ale jak już tyle zrobiłeś to i zrobisz więcej. Nie popadnij tylko w drugą skrajność kulturystycznego myślenia i podejścia do jedzenia...Bo to także rujnuje życie.
Powodzenia!
.
.
Ciekawi mnie ile wszamałeś dziś kcal?

, bączury od kilku dni. Aż rodzina się wk***ia, bo słyszą w salonie, jak w pokoju "trzaskam"

) Ale te kebsy rządzą!