KM trenuję od kilku miesięcy, w gdańskiej sekcji. Wcześniej miałem przygody z karate, ale nie stanowi to jakiejkolwiek bazy dla mnie, bo niewiele z tych
treningów karate wyniosłem - kilka złych nawyków. Jeśli idzie o KM to rozpocząłem treningi z kilku względów. Początkowo chciałem wybrać boks i ciągle myślę nad dorzuceniem go do treningów, ale czas chyba mi na to nie pozwoli :) KM wybrałem, bo jest to system mocno intuicyjny, zawiera szereg technik stójkowych i parterowych. Ponadto wiele uwagi poświęca odnalezieniu się przy zagrożeniu ze strony większej liczby przeciwników, czasem uzbrojonych. Jest to system mocno stawiający na realia. Ćwiczymy dużo chwytów, duszeń, wyrywania się z nich. Wiele rzeczy, które kiedyś mi się przytrafiły na ulicy jest tam opracowywane i znając je wcześniej lepiej bym sobie poradził. Główny powód, dla którego wybrałem KM to właśnie przełożenie tego systemu na realia.
Negatywne opinie o KM biorą się z kilku rzeczy wg mnie. Pomijając kwestie, że niektóre sekcje (jak już zdążyłem zauważyć na przykładzie kumpli) uczą "magicznych sztuczek", a nie przygotowują do realnego starcia to główny powód negatywnych opinii o KM to brak zrozumienia tego czym KM jest. To nie sport walki. Nawet nie wiem czy sztuka (?). To jest raczej system. Pozbawiony dodatków, nastawiony na określone cele. Taki system, który ma przekładać się na życiowe sytuacje. Na ulicy nie ma punktów od sędziów, nikt nie patrzy na to czy dobrze walczysz w stójce, klinczujesz itp.. Jak ktoś chce Ci zrobić krzywdę to masz użyć takich środków, które zapewnią Ci bezpieczeństwo. Czasu często jest mało, chaosu dużo i trzeba działać instynktownie. Będzie kilku przeciwników to musisz wiedzieć, żeby np. nie wchodzić między nich i jak względem nich stać - rzecz banalna, gdy się czyta, a w realiach okazuje się, że o tym zapominamy.
Mocne strony treningu w mojej sekcji:
1) dobrze działa na psychikę :)
2) grupy są odpowiednie jeśli idzie o ilość osób
3) bardzo dobry plan treningu: porządną rozgrzewka, dobrze ułożone dalsze jego etapy
4) dużo sparingów
5) bez zbędnych pierdół i magii, konkretnie, prosto
Obrona przed nożem i pistoletem to kwestie dyskusyjne (pałka chyba mniej, bo i takie się w życiu zdarzały). Jest to jakby nie było integralna część KM. Nie lubię tej części, jednak zakładając, że kiedyś zostałbym zapędzony w kozi róg, bez innej możliwości to wolę mieć te 5% szans na przeżycie niż żadnych :) Akceptuję to w jakiej formie obrony przed pistoletem i nożem są, ich ilość jest wystarczająca, żeby zdobyć więcej świadomości i odpowiednio mała, żeby nie tracić czasu na rzeczy, które mogą okazać się mniej przydatne.
Jeśli ktoś chce nauczyć się bronić przed atakiem np. na ulicy to KM wg mnie sprawdzi się doskonale. Jeśli ktoś szuka
sportu to są do tego lepsze dyscypliny.
Zmieniony przez - Snad w dniu 2011-05-31 22:42:05
Zmieniony przez - Snad w dniu 2011-06-01 01:25:44
Zmieniony przez - Snad w dniu 2011-06-01 01:27:54