DZIEŃ 4 19.11.2009 r.


trening siłowy
DIETA (B, T, WW ,
kcal )
1) 3 jaja, płatki ows. =
584 kcal
2) cyc, oliwa, buraki =
345 kcal
3) cyc, ryż br., oliwa, buraki =
506 kcal
TRENING SIŁOWY
4) tortilla z kurczakiem = ok.
500-600 kcal
RAZEM: (B, T, WW ,
kcal/ ) = ok. 110/ 100/ 200/
2200 kcal
DIETA LIPA.
TRENING SIŁOWY NR 2
[
przerwy między seriami 60 sek]
1b.
Wiosłowanie sztangą 6x 8/8/6/6/4/4/
8x 17 kg
8x 22 kg
6x 26 kg
6x 31 kg
4x 36 kg
4x 37 kg
1a.
Wyciskanie na płaskiej 6x 8/8/6/6/4/4
8x 20 kg
5x 22,5 kg
3x 22,5 kg
3x 22,5 kg
2x 22,5 kg
4x 20 kg - ledwo
Dolina, dolina i jeszcze raz dolina, zaczełam od zbyt dużego pułapu
2a
Wyciskanie młotkowe sztangielek 4x6-8
8x 4 kg (na rękę)
6x 5 kg (jw)
6x 5 kg
6x 5 kg
Obliques –
czy mam robić dwiema sztangielkami na raz, czy mogę naprzemiennie. Dziś robiłam na przemian, siedząc.
2b.
Przyciąganie drążka dolnego do brzucha 4x6-8
8x 15 kg
6x 17,5 kg
6x 17,5 kg
6x 20 kg
3a.
Wyciskanie sztangi wąsko skos 30` 4x6-8
5x 17 kg
3x 17 kg
1x 17 kg
0
Skos większy, około 45’
PORAŻKA NAJWIĘKSZA, wkurzyłam się i nawet nie dokończyłam.
3b.
Uginanie młotkowe 4x6-8
8x 5 kg (na ręke)
6x 5 kg
6x 5 kg
0 – tu złapałam dolinę…
AERO:
Rower stacjonarny-
30 min – tempo umiarkowane
Tętno:
Średnie HR: 141
Max HR: 151
Kcal: 239
Pod koniec pedałowania zbierało mi się na pawia.
TRENING BARDZO NIEUDANY.
Początki rewelka – byłam bardzo zadowolona z
wiosłowania, później było tylko gorzej, coraz gorzej.
Ćwiczenia 1b i 1a (musiałam zamienić kolejność, bo ławki były zajęte), nie robiłam na przemian, właśnie z powodu zajętej ławki. Najpierw same
wiosło, potem same
wyciskanie.
Wyciskanie na płaskiej, jak i
na skosie – wzięłam za duży ciężar jak na początek i szło coraz gorzej, szybko słabłam i du......pa. Zaczęłam samymi gryfami – 20 kg i 17 kg i łudziłam się, że pójdzie, ale przerwa i zła dietka w ostatnim miesiącu nie sprzyjają, więc efekty są ----dolina. Następnym razem będę zaczynać znów od cienkiego gryfu 12 kg.
Tak się zdołowałam, że nie dokończyłam serii w skosie – nie chciało mi się już biegać za cienkiem gryfem, zrezygnowałam.
Mam bardzo słabe barki, ręce, klatkę.......Najbardziej lubię trening na nogi, on mi sprawia najwięcej przyjemności, a to wyciskanie…….ah, nie lubię.
W poprzednich planach, po wielu treningach klaty doszłam do „maksymalnego” ciężaru w wyciskaniu na płaskiej – 23,5 kg i długo na nim stałam, więcej się nie dało. Ja po prostu chyba nie umiem wyciskać na płaskiej, ani na skosie i szybko się poddaję.
Po tym wszystkim ZMUSIŁAM SIĘ DO AERO, bo już byłam tak zrezygnowana, że chciałam uciekać stamtąd
Ze złości po treningu pojechałam na tortille z dużą ilością sosu czosnkowego i ją ze smakiem zjadłam……….
Dobra, upadłam i pomarudziłam sobie.
Teraz trzeba się podnieśc i walczyć dalej.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś mam mega zakwasy na „kapturach” i barki, w ogóle kark mam mega spięty – nieprzyjemnie……
Poza tym łeb mnie boli.
Miłego dnia.
Zmieniony przez - Zyrafka198 w dniu 2009-11-20 09:55:06