.Z tego co wiem z opowiadań osób które siedziały(zaznaczam że niewielu osób i niezbyt rozmownych ale takich że jak już coś mówią to na 95%jest to prawda), sytuacja jaką miał MERUN nie jest dawaniem na psy. Zasada mówi o tym że git nigdy nie współpracuje z policją. Brzmi ona zdecydowanie i nie wskazuje na żadne wyjątki przez słowo "nigdy"
latego że ma tak brzmieć
Tzn. to ma byc zasada "twardzieli" którzy "mają wy***ane na policje i koniec kropka". Tylko że słowo "współpraca" rozumiane jest przez gitów ściśle jako nie pod******lanie nikogo, nie pomaganie policji w znalezieniu sprawców przestępstw, niewspółpracowanie w sensie pomagania w ukaraniu przestępców. Suma sumaru można by powiedzieć, że "nigdy" nie oznacza "przenigdy"
Trochę to pogmatwane, ale chyba tak jest. Chyba nawet w tym temacie padło pytanie co w sytuacji gdy ktoś zaczyna na ciebie sypać-czy masz dalej milczeć? I ktoś napisał, że jak ktoś pierwszy zaczął na ciebie sypać, tzn. że się rozpruł i wtedy zasady nie zabraniają "broniąc się" oczerniać tego kolesia, który pierwszy cię wsypał. Tak samo podobno można oskarżyć policjanta i to nie stoi w sprzeczności z zasadami gitów. Płacenie gliniarzom czy sędzią by przymknęli oko na pewne sprawy to przecież też pewna „współpraca”. We wszystkich wymienionym przeze mnie przypadkach to jest w sensie dosłownym "współpraca" z organami ścigania, ale widać "współpraca" a "współpraca" to nie to samo
Zgadzam się więc z SS-M@NNEM. Realnie rzecz biorąc chyba nie da się na wolności żyć bez jakiejkolwiek „współpracy” z organami ścigania- przykłady podobne do tych, które padły- jak chcesz dostać odszkodowanie za kradzież, pożar, powódź, zginęła ci komórka na abonament, ktoś obił ci samochód i nie wiesz kto a chcesz kase z ubezpieczenia, zgubiłeś karte od bankomatu i ktoś wybrał pieniądze- jeśli chcesz cokolwiek w tej sprawie zdziałać to pierwszym krokiem jaki musisz wykonać, jest zgłoszenie tego na policje. To jest bardzo częstym wymogiem firm ubezpieczeniowych, usługowych, finansowych i cholera wie jeszcze jakich w razie próby uzyskania jakiegokolwiek zadośćuczynienia. Nikogo nie pod******lasz. Po prostu domagasz się tego co ci się należy.
MERUN- uważam że bądź co bądź, ale trzeba było pomóc chłopakowi i uderzyć w jego sprawie. Może to tylko jeden zarzut, ale zawsze coś. To chyba nic nie kosztuje a może pomóc.
latego że ma tak brzmieć
Tzn. to ma byc zasada "twardzieli" którzy "mają wy***ane na policje i koniec kropka". Tylko że słowo "współpraca" rozumiane jest przez gitów ściśle jako nie pod******lanie nikogo, nie pomaganie policji w znalezieniu sprawców przestępstw, niewspółpracowanie w sensie pomagania w ukaraniu przestępców. Suma sumaru można by powiedzieć, że "nigdy" nie oznacza "przenigdy"
Trochę to pogmatwane, ale chyba tak jest. Chyba nawet w tym temacie padło pytanie co w sytuacji gdy ktoś zaczyna na ciebie sypać-czy masz dalej milczeć? I ktoś napisał, że jak ktoś pierwszy zaczął na ciebie sypać, tzn. że się rozpruł i wtedy zasady nie zabraniają "broniąc się" oczerniać tego kolesia, który pierwszy cię wsypał. Tak samo podobno można oskarżyć policjanta i to nie stoi w sprzeczności z zasadami gitów. Płacenie gliniarzom czy sędzią by przymknęli oko na pewne sprawy to przecież też pewna „współpraca”. We wszystkich wymienionym przeze mnie przypadkach to jest w sensie dosłownym "współpraca" z organami ścigania, ale widać "współpraca" a "współpraca" to nie to samo
Zgadzam się więc z SS-M@NNEM. Realnie rzecz biorąc chyba nie da się na wolności żyć bez jakiejkolwiek „współpracy” z organami ścigania- przykłady podobne do tych, które padły- jak chcesz dostać odszkodowanie za kradzież, pożar, powódź, zginęła ci komórka na abonament, ktoś obił ci samochód i nie wiesz kto a chcesz kase z ubezpieczenia, zgubiłeś karte od bankomatu i ktoś wybrał pieniądze- jeśli chcesz cokolwiek w tej sprawie zdziałać to pierwszym krokiem jaki musisz wykonać, jest zgłoszenie tego na policje. To jest bardzo częstym wymogiem firm ubezpieczeniowych, usługowych, finansowych i cholera wie jeszcze jakich w razie próby uzyskania jakiegokolwiek zadośćuczynienia. Nikogo nie pod******lasz. Po prostu domagasz się tego co ci się należy.
MERUN- uważam że bądź co bądź, ale trzeba było pomóc chłopakowi i uderzyć w jego sprawie. Może to tylko jeden zarzut, ale zawsze coś. To chyba nic nie kosztuje a może pomóc.

