Witam.
Mój problem z barkiem (na razie są to przypuszczenia) rozpoczął się w zimie. Gram w amatorskiej lidze halowej w piłkę nożną. Podczas jednego z meczów upadłem niefortunnie na lewą dłoń (o ile dobrze pamiętam) i wtedy poczułem, że coś mi się przestawiło w górnej partii lewej ręki. Nie wiedziałem co to było. Zszedłem z boiska, myślałem że złamałem rękę, ale po chwili coś wskoczyło i było już ok. Nie bolało jakoś bardzo (oczywiście poza samym momentem upadku). Nie byłem z tym u lekarza (i to był chyba mój błąd), ale nie wiedziałem nawet co to za bardzo było. I niestety wczoraj, kiedy byłem na basenie (przygotowuję się pod okiem ratownika na egzamin na AWF) znowu mi się to przytrafiło

Ćwiczyłem odbicie od murku przy nawrocie. Najpierw na prawą rękę, a potem na lewą. W tym momencie, kiedy chciałem mocno odepchnąć się od murku lewą ręką znowu mi coś wypadło. Nie wiedziałem co to jest, myślałem, że może to kość jest złamana i się przestawia, ale wątpię, bo raczej by była spuchnięta i nie mógłbym ruszać. Ratownik powiedział mi, że to może być wypadnięty bark i spróbował mi go nastawić. Udało mu się i było już w porządku. Niestety w nocy ręka zaczęła mnie boleć i boli także teraz. Mam wizytę u ortopedy w czwartek. Po przeczytaniu Waszych wiadomości jestem pełen obaw... Na początku lipca mam egzamin sprawnościowy na AWF, a czytałem o tym, że stosuje się gips, temblaki i zabiegi operacyjnie

Nie napawa to optymizmem. Przede mną ostatni etap przygotowań - co jeśli okaże się, że to bark? Prawdopodobnie tak jest. Ratownik powiedział mi, że chyba wyskakuje mi bark z panewki czy jakoś tak. Nie znam się na tym. Czy jest jakaś szansa żeby wszystko było OK? Nie wyobrażam sobie, że cały rok przygotowań pójdzie na marne.. Jestem świeżo po maturze, a tu nagle taki klops. Mam jeszcze jedno pytanie - na niedzielę mam zaplanowany wyjazd w góry - uważacie, że rozsądniej będzie nie jechać? (Musiałbym nosić plecak, ok. 15kg). Czemu zawsze się coś musi popsuć - i to na miesiąc przed testami na AWF...