sobota, 02.09.2017
Jedzenie: wesoło było: kanapki z szynką, ptysie (nie fit), eklerki (nie fit), pizza (nie fit

)
Picie: woda, herbata, kawa z mlekiem
Samopoczucie: bardzo dobre, zakwasy wciąż wyczuwalne, ale do przeżycia. Plecy, bark i kolano siedzą cicho mimo wyzwań fizycznych
Aktywność: pakowanie mebli
Pomagaliśmy sąsiadom przy przeprowadzce, zapewniali katering stąd żarcie słabe

Ale co sobie pojadłam to moje (eklerki były niesamowicie pyszne budyniowe i wciągające, dobrze, że chłopaki szybko się rozprawili z nimi).
Obserwacja: po takim żarciu cały wieczór głodna, rano jak to piszę znowu głodna (na normalnej misce nigdy
nie jestem głodna rano).
Obserwacja2: siłka mega pomaga przy takich operacjach - wiesz jak chwycić, jak podnieść. Nawet fakt, że mogę "usiąść na piętach" dużo ułatwia.
Obserwacja3: nie lubię karmi i coli