Szacuny
518
Napisanych postów
10132
Wiek
52 lat
Na forum
14 lat
Przeczytanych tematów
68495
Pocieszyłaś mnie, bo już się bałem, że trzeba będzie iść do neurologa A Pavel T. pisze żeby kiedyś spróbować ćwiczeń w zupełnej ciemności / z zawiązanymi oczami. Podobno zupełnie nowe doznania i jakość.
Szacuny
46
Napisanych postów
885
Wiek
43 lat
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
17458
biorąc pod uwagę to, ze ćwiczę w grupie, byłby niezłe harce i nikt nie wiedziałby kto kogo kettlem:)
" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.
Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."
Szacuny
549
Napisanych postów
7987
Wiek
49 lat
Na forum
16 lat
Przeczytanych tematów
99207
Spawareczk
biorąc pod uwagę to, ze ćwiczę w grupie, byłby niezłe harce i nikt nie wiedziałby kto kogo kettlem:)
Alez wspomnienia.. Na najbardziej zaawansowanej grupie, wieczorem, gdy zostawali tylko najstarsi, czesto w czasie treningu kata serwowano nam takie rozwiazanie, zgaszone swiatlo, chaotyczny bieg po sali, zatrzymanie gdzie popadnie na komende - i jedziemy kata po kolei. Doslownie strzaly z nikad ;) Ale tam mozna bylo zarobic kopniaka albo piescia w nos.. Kettlem bym nie chcial :)
Szacuny
100
Napisanych postów
1142
Wiek
53 lat
Na forum
12 lat
Przeczytanych tematów
8681
Uff, śpię i śpię ostatnio ;) rzeczywiście luźny tydzień.
wczoraj tapas:
3 x 5 Goblet squat, hip bridge, halo 20 kg
Drabiny 20, 24 kg snatch
1, 2, 3.
Uwielbiam, jak spina się brzuch podczas snatchy. Ale snatcha z 32ką spaliłem, chociaż kiedyś wchodził. Inna inszość, że była obawa o panele ;)
Dzisiaj Wigilia firmowa. Po pracy wpadnę jak się wyrobię na pół godzinki wioseł, w połączeniu z IF powinno to lekko przykrócić ewentualny nadmierny apetyt ;) No ale % będą, więc różnie może być ;)
Od tygodnia na użytek IF ważę i mierzę - tak dla ciekawości. Wyniki są bardzo interesujące, ale pojadę jeszcze tydzień - dwa, zanim zdam wstępny raport. Na razie rzekłbym tak: IF wygrywa pod kątem wygody, ale - przynajmniej w moim przypadku - wydaje się działać z większymi węglami. Ale prawdziwy tydzień treningowy dopiero przede mną...
Zmieniony przez - ajronmen w dniu 2014-12-19 09:07:11
Szacuny
518
Napisanych postów
10132
Wiek
52 lat
Na forum
14 lat
Przeczytanych tematów
68495
Widziałem film o rosyjskiej sztuce walki sistema, czy jakoś tak. Tam był pokazany ciekawy trening. Uczestnicy mieli zawiązane oczy, a instruktorzy chodzi z prawdziwymi tasakami/nożami i wykonywali w ich kierunku pozorowane ataki. Powoli i w absolutnej ciszy, na miękkiej podłodze itp. Na filmie było widać jak ludzie zaczynają "odruchowo" schodzić z drogi noża, pięści, kija itp. Odłączenie wzroku pozbawia 70-80% wrażeń z otoczenia. I mózg zostaje zmuszony do kompensowania tego wszystkimi dostępnymi metodami. I podobno jeżeli wiesz, że coś Ci zagraża, to odpalasz zapomniany zmysł jakim jest instynkt.
Tak jak kiedyś pisałeś o pływaniu. Podumałem i faktycznie coś w tym może być. Układ nerwowy musi odbierać bodźce o nacisku grawitacji na stawy (czy stoisz, czy biegniesz, czy podnosisz ciężary) i wtedy odpowiednio spina mięśnie szkieletowe itp. A jak wchodzisz do wody, to sygnały ze stawów i mięśni są bardzo słabe, bo działa wyporność. A mięśnie muszą pracować. I pewnie układ nerwowy głupieje. Musi inwestować energię w wysiłek, którego nie rozumie, a do tego zgrać to z oddechem i biciem serca. Ciekawe jak by się pływało w zupełnej ciemności. Mogłoby to być niebezpieczne. Błędnik by zdurniał i zacząłby szukać powierzchni gdzieś w okolicach dna
Szacuny
100
Napisanych postów
1142
Wiek
53 lat
Na forum
12 lat
Przeczytanych tematów
8681
Dobry ;)
Długi dzień wczoraj ;) Najpierw trzeba było oko unieść, potem świąteczne porządki, zakupy, czyli krótko mówiąc cały dzień do d... czasu na trening zbrakło. Do tego jeszcze Młody dostał PS3, więc poł dnia spędzone przy lego star wars - ale potem już załapał sam, więc już było luźniej ;)
Zaległy trening piątkowy:
3 x 5 20 kg
Goblet squat, hip bridge, halo
Drabiny 16, 20, 24 kg snatch
1, 2, 3, 2, 1.
Miały być wiosła, ale fabryka formy jest zaraz przy dużej galerii handlowej, więc możecie sobie wyobrazić, co się na parkingu działo.
Lubię te moje tapas. Niby 10 minut, a czuć totalne napięcie całego ciała. Wydaje mi się, że nawet coś takiego może być pewnym bodźcem korzystnym dla rozwoju formy. Dzisiaj machnę też coś w tym stylu. Potem kijki i opona, przy 10 stopniach na plusie ni chce mi się wchodzić do wody, za ciepło ;) a i wiatr taki, że łeb urywa
Szacuny
46
Napisanych postów
885
Wiek
43 lat
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
17458
u mnie trochę chlodniej, w Jakuszycach spadł śnieg, wiec biorę biegóweczki i zasuwam na górę:) z uwagi na podziębienie dupomoczenia na tę chwilę nie praktykuje, ale już mam jedno listopadowe wejscie do Bałtyku na koncie:) Same hardkory na tym forum:)
" - Tato.... - ciągnąłem słabym głosem. - Nie jestem pewien co robić, ledwie mogę się ruszać..
- Synu.... - powiedział z nagłą determinacją. - jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się. Rób to, co musisz i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.
Zamknął oczy i mocno mnie uścisnął. Wyciągnąłem rękę i położyłem dłoń na jego ramieniu.
- Tak zrobię, tato - wymamrotałem. - Nie poddam się.
Rozluźnił uścisk, a wtedy moja głowa bezwładnie opadła na brzuch. Rozłożyłem ręce i nogi a potem postąpiłem tak, jak radził - zacząłem się czołgać."