DT/niskie węgle (choć wysokie
Poszłam z Lubym na ranny, długi spacer. Po 2 godzinach marszu okazało się, że albo coś zjem albo zamarznę, a do domu jeszcze daleko droga. Luby wciągnął eklery, ja bułkę, która sprawiala wrażenie brązowej, ale w środku okazała się biała (nawet pozorów nie potrafią zachować!). Potem kolejna godzina spaceru, więc pewnie bułka poszła w dal.
Rozwaliła mi bilans węgli dnia, ale co tam.
Trening
Jest trochę chaotycznie, nie walczę teraz o ciężary - badam na ile trening jest ok pod kątem lędźwiowego, ale i tak jest dobrze
Mam straszny mętlik pomiędzy tym co ja chcę, a co gadają rehabilitanci. Chyba złoty środek trzeba niestety znaleźć samemu - w ich opinii powinnam siedzieć i zaciskać zwieracze, a nie zapierdzielać na silni

. A mnie to śmieszy, bo ok- wada wadą, ale kaleką nie jestem...yh.
Do rzeczy - póki co z treningu muszę wyrzucić MC, wiosłowanie, przysiady (klasyczne) - szerokie mi wchodzą, bo nie wyginam lędźwi. Reszta chyba ujdzie.
Zmieniony przez - Kendra w dniu 2012-02-02 19:16:40