Idę dziś na rehabilitację pierwszy raz, porobiłam rtg kręgosłupa. Mam nadzieję, że jakoś jasno mi pokażą ćwiczenia i będę mogła robić sama w domu/na trenringu. Bardzo mi zależy, żeby zniwelować wady, bo fizjo jasno powiedział, że bez naprawy tego co jest - nie mam co marzyć o trenowaniu siłowym (za kilka lat dysk może mi polecieć). Z drugiej strony widzę jak teraz wszystko jest nastawione na kasę - wiedzą, że nfz nie zasponsoruje mi rehabilitacji (rodzinny miał problem ze skierowaniem mnie do ortopedy, a tamten zaśmiał się w twarz na słowo rehabilitacja), więc pewnie przesadnie wmawiają mi taką potrzebę (100zł jedna wizyta). Gość powiedział, że może być lepiej po 3tyg, albo po pół roku. Mam zamiar zgarnąć ćwiczenia i wykręcić się z tego - będę robić sama i kontrolować co kilka miechów...irytuje mnie to strasznie.
Podsumowując - idę dziś na rehab. - trenować mi nie pozwolili w dni rehabilitacji, więc jutro na mur beton robię trening - dziś jeszcze dzień dla zdrowia lajtowy.
Miska na dziś:
Tak tak, musiałam zjeść ten pasek czekolady - nosi mnie nieziemsko na słodycze. Pół roku mogły dla mnie nie istnieć no i bęc - chcica wróciła...dziewczyny mówią, że zmiana smaków, że odrzuca od słodyczy po pewnym czasie...nie wiem jak więc wytłumaczyć to co mi się teraz dzieje, ale dałabym się pokroić za lody o smaku amareny...
Wrzywka: kalarepa, rzodkiew, cukinia
Wrażenia z rehabilitacji: zapowiadało się cudownie! przystojny facet, duże ciepłe dłonie, delikatny masaż...najpierw łydki, później uda...pełne rozluźnienie...wkońcu zaczął masować moje poślady i tu bajka się kończy - ból megaa. Pośladki, lędźwie - czad. Czułam każdy mięsień. Później masował mi głębokie brzucha wsadzając mi palce pod kolce biodrowe...też odlot. Dostałam zestaw ćwiczeń, pokazał jak mam to robić:
ćwiczenia na:
Lordoza szyjna - wgniatanie palcem brody w tył, nacisk brodą na pięści w pozycji właściwej
Lordoza lędźwiowa - przywodzicielem (zaciskanie kolan na piłce), poślady (odwodzenie nogi w tył leżąc na piłce), napinanie zwieraczy, dolne m.brzucha (przyciąganie kolana i odpychanie go ręką napinając brzuch), pogłębiony oddech żebrowy i takie tam.
Ponapinane mięśnie trzeba rozmasować - muszę poszukać jakiegoś dbrego masażysty, może znacie kogoś w Krakowie za rozsądną kasę?
Może podpytam dyskretnie czy ten typ co mnie dziś masował robi to prywatnie, pewnie taniej by wyszło i więcej czasu mógłby mi poświęcić, bo dziś np. masował mnie 40 min, ale nie masował wogóle odcinka szyjnego i 100zł poszło...taki system w tym ośrodku, że każda wizyta składa się z masażu+ćwiczenia=100zł.
W sumie śmiesznie było na ćwiczeniach, bo tam same połamańce takie na ostro, widać, że albo po wypadkach albo z mega problemami, a ja taka świeżutka, młodziutka...no ale co...chodzi o to, żeby zapobiegać w młodości! co niestety jest dość rzadką praktyką...
Zmieniony przez - Kendra w dniu 2012-01-23 14:49:03
Podsumowując - idę dziś na rehab. - trenować mi nie pozwolili w dni rehabilitacji, więc jutro na mur beton robię trening - dziś jeszcze dzień dla zdrowia lajtowy.
Miska na dziś:
Tak tak, musiałam zjeść ten pasek czekolady - nosi mnie nieziemsko na słodycze. Pół roku mogły dla mnie nie istnieć no i bęc - chcica wróciła...dziewczyny mówią, że zmiana smaków, że odrzuca od słodyczy po pewnym czasie...nie wiem jak więc wytłumaczyć to co mi się teraz dzieje, ale dałabym się pokroić za lody o smaku amareny...
Wrzywka: kalarepa, rzodkiew, cukinia
Wrażenia z rehabilitacji: zapowiadało się cudownie! przystojny facet, duże ciepłe dłonie, delikatny masaż...najpierw łydki, później uda...pełne rozluźnienie...wkońcu zaczął masować moje poślady i tu bajka się kończy - ból megaa. Pośladki, lędźwie - czad. Czułam każdy mięsień. Później masował mi głębokie brzucha wsadzając mi palce pod kolce biodrowe...też odlot. Dostałam zestaw ćwiczeń, pokazał jak mam to robić:
ćwiczenia na:
Lordoza szyjna - wgniatanie palcem brody w tył, nacisk brodą na pięści w pozycji właściwej
Lordoza lędźwiowa - przywodzicielem (zaciskanie kolan na piłce), poślady (odwodzenie nogi w tył leżąc na piłce), napinanie zwieraczy, dolne m.brzucha (przyciąganie kolana i odpychanie go ręką napinając brzuch), pogłębiony oddech żebrowy i takie tam.
Ponapinane mięśnie trzeba rozmasować - muszę poszukać jakiegoś dbrego masażysty, może znacie kogoś w Krakowie za rozsądną kasę?
Może podpytam dyskretnie czy ten typ co mnie dziś masował robi to prywatnie, pewnie taniej by wyszło i więcej czasu mógłby mi poświęcić, bo dziś np. masował mnie 40 min, ale nie masował wogóle odcinka szyjnego i 100zł poszło...taki system w tym ośrodku, że każda wizyta składa się z masażu+ćwiczenia=100zł.
W sumie śmiesznie było na ćwiczeniach, bo tam same połamańce takie na ostro, widać, że albo po wypadkach albo z mega problemami, a ja taka świeżutka, młodziutka...no ale co...chodzi o to, żeby zapobiegać w młodości! co niestety jest dość rzadką praktyką...
Zmieniony przez - Kendra w dniu 2012-01-23 14:49:03
I like it!
gdyby nie Ty to prawdopodobnie bym olała moją lordozę i za 10 lat pewnego dnia nie mogła wstac z łóżka

. Muszę coś zmienić w treningu. Patrzę na
Pomiary tygodniowe wrzucę jutro, bo nie miałam ze sobą centymetra i dostałam okresu.