Dzięki stary, bardzo miło to słyszeć, fajnie, że zaglądasz ;) jak będę w Warszawie to z wielka chęcią wpadne.
06.03.2016 r.
Wracam do gry! Oglądałem wczoraj turniej Dolny Śląsk - Lwów, patrząc na poziom gości którzy najlepsi są na dolnym w 81, to szczerze uwierzyłem w siebie. Kiedyś nawet bym nie myślał być taki, teraz widzę, że mógłbym ich pokonać. I to zrobię ;)
ogólnie od wtorku codziennie trenowałem do soboty. Trener mocno przepalił mi płuca na tarczach. We wtorek sparowałem 1 runde z kumplem z Ukrainy, o którym pisałem na początku dziennika że jest przekoniem i zawsze na pełnej kur** się z nim biłem, nie raz rzygałem w przerwach:) obecnie jestem na jego poziomie, a nawet czuje się wyżej, wystarczy, że zrobię dobrą formę ;) potem sparowałem z koleżką co prawda kadetem, ale trenuje duuużo czasu, 93 jakoś waży, nie miałem z nim problemów, trener mówił żebym luźno bił bo już mogłem go położyć na deski. Zrobiliśmy z 3 rundy.
W tym tygodniu szybkości dużo robiłem, codziennie prawie miałem 30-stki albo 15-stki 18 rund i tyle samo przerwy.
Siła ciosu się znacznie zwiększyła, ale to też sprawia, że po mocnej serii męczą mi się mięśnie.
Chce zrzucić z 10 kg tłuszczu, będę eciał na diecie białkowo tłuszczowej, najlepiej mi wtedy idzie. Spalaczy na razie nie biorę, suplementuje się betaalaniną, białkiem, aminokwasami, jabłczanem i kompleksem witamin.
Potrzebuje żeń szeń i omega 3 jeszcze. Ale nic się nie pali. Codziennie też tarczowałem jak mówiłem, co prawda po 2 rundy, ale na pełnej mocy 3 minuty. Płuca przepalone, potrzebowałem tego, z dniem kolejnym powtarzałem to i czuje się lepiej.
Jutro idę na trening, zobaczymy jak będę się czuł, na mistrzostwa chyba odpowiedniej formy nie mam, na dodatek waga może się nie zgadzać, więc raczej je odpuszcze a za to skupie się na mocnym przygotowaniu do kolejnych zawodów ;)
postaram się częściej pisać, zapraszam!