Byłem w tygodniu sie zapytać w aptece.
Przy okenku pani magiester farmacjii - kierownik apteki
- Dzień dobry. Jest glicerol?
- Glicerol? Chyba gliceryna?
- Tak gliceryna właśnie.
- A po co panu?
- Do picia
<szok>
- Do picia? Chce Pan sobie krzywde zrobić? To co prawda nie jest jakieś toksyczne ale może pan w szpitalu wylądowąc, jakieś wrzody itp.
- Tak do picia chce.
- Ale to sie stosuje zewnetrznie i jak cos to tylko plucze gardlo
- Prosze pani ja jednak poprosze gliceryna, pokaze mi pani jaka jest i w jakiej cenie?
- Znaczy sprzedadzą to panu ale ja pierwsze słysze żeby ktoś to pił, co to za pomysły, nie hce tutaj tłumaczyć już chemicznie...
itd, itp.
i nie chciała iśc po ta gliceryne to mówie, dobra spadam, adios muchachos.
Nie ma jak wiedza
