Fajna sprawa jak są zwielokrotnione te same stanowiska czy maszyny - mniej kolejek i użerania się z okupantami, którzy jak siądą na sprzęt to nie puszczą nikogo.
BEZ BÓLU NIE MA EFEKTÓW !!!
Ilość wyświetleń tematu: 230527
BEZ BÓLU NIE MA EFEKTÓW !!!
Jak będzie w praktyce to się okaże.
Spodziewałam się, że będzie ciężko po sobotnim treningu, ale nie było źle.
Najbardziej boli klata i barki. Także dziś odpoczywam, a jutro planuje siłke
Szkoda, że nie zawsze mogę biegać w ciągu dnia, taka ładna jesień. Trasy szukam nie tylko oświetlonej, zależy mi żeby dało się te 10 min. przebiec bez zatrzymywania np. na przejściach dla pieszych i z tym jest największy problem. Mam park blisko, ale jednak strach tam biegać wieczorem
Póki ćwiczę na siłowni to nie będę wracać do treningu obwodowego, bo ciężko byłoby go wykonać.
WL nie mogłam sobie odpuścić jak już byłam na siłowni, to jedno z moich ulubionych ćwiczeń
Tu mnie czasem fantazja ponosi
Byłam ciekawa ile razy uda się wycisnąć 40kg, może poszło by więcej ale nie miałam asekuracji. Kiedyś udało się sporo podnieść i trochę kusi, żeby poprawić wynik, choć rozsądek podpowiada, żeby uważać na szyję
W każdym razie to chyba jedyne ćwiczenie, gdzie dokładanie ciężaru sprawia sporą frajdę, w innych jak się uda to dobrze, a jak nie to trudno. A tu im więcej tym lepiej
Wyciskanie siedząc ok, dla odmiany chwyt neutralny bo ciągle robię tą samą wersję. Obwód męczący ale fajny. Jeśli będę chodzić na siłownię regularnie to przysiady z wyskokiem planuje z czasem zastąpić wskokiem na skrzynię. Na koniec wioślarz - lubie tą maszynę, nic innego tak nie męczy w tak krótkim czasie
Będę się starała uzyskać jak najkrótszy czas na 500m, może uda się kiedyś zejść poniżej 2 minut.
Nawet chciałam jakąś fotkę zrobić, ale... nie ma w szatni luster
Tzn. są dwa, ale jedno małe i wysoko, a drugie w wąskim przejściu między szafkami i nie da się stanąć na tyle daleko, żeby telefon objął cały kadr 

W sumie dawno nie robiłam swingów i nie chce przesadzać z ciężarem ze względu na szyję. Trochę się boję, stąd dość ostrożnie do tego podeszłam, chciałam najpierw przypomnieć sobie technikę. Następnym razem pewnie dołożę, szczególnie że nie planuje już szaleć w wyciskaniu
Chyba znalazłam w końcu odpowiednią trasę
Moje dzisiejsze drugie śniadanie:

Na wioślarza jednak sił już brakowało. Wiosło i PP robione tą samą sztangą, niestety nie wiem ile ważyła, przypuszczam, że to było 15kg. Uginanie z 20 szło lekko, a zmiana o jedną sztabke na 25 już była mocno odczuwalna. Snatch pierwszy raz od bardzo dawna, więc tez ostrożnie. Poza tym PP i snatch w jednym treningu to za dużo szczęścia na raz
Zamienię sobie ćwiczenia na barki, wyciskanie neutralne zrobię tu, a PP będzie w treningu A zamiast wyciskania. Burpees mnie dobiły, aż wstyd przed ludźmi tak na raty robić
Jednak ćwiczenie w domu ma zalety - nikt nie widzi
Na wioślarzu minimalnie lepiej niż ostatnio
Fajny ten trening, największa zaleta taka, że jest krótki i nie męczy psychicznie, za to jak skończę to czuje się jak z waty, wszystkie siły mnie opuszczają. Głowa (głupia
) chciałaby jeszcze coś zrobić, bo za krótko, ale ciało nie daje rady.
Wystarczyło 1,5 roku przerwy i człowiek się zastanawia co robi wśród tych małolatów... zdarzają się egzemplarze starsze, ale giną w tłumie
Na szczęście było już późno, byłam zmęczona, zjadłam kolacje i poszłam spać zamiast się obżerać
Zresztą na co dzień robię tyle dynamicznych ćwiczeń z ciężarem że mam już wprawę
Teraz korzystam z tego, że chodzę na siłkę i są lustra, co ułatwia pilnowanie postawy. W domu nie mam tego komfortu. Tak naprawdę to krzywdę mogę sobie zrobić zarówno w WL jak zrobię mniej powtórzeń z większym ciężarem czy w wiosłowaniu, rdl jeśli nie przypilnuje ustawienia szyi. Nawet zwykłe codzienne czynności są ryzykowne, szczególnie, że wtedy nie skupiam się na pozycji. Dużo większe napięcie odczułam właśnie po wtorkowym treningu i wyciskaniu niż tym czwartkowym, gdzie było więcej dynamicznych ćwiczeń. Po konsultacjach z nowym fizjo i na podstawie własnych obserwacji wygląda na to, że mi nie szkodzą konkretne ćwiczenia (poza paroma wyjątkami) tylko niskie zakresy i duże ciężary. Problem leży nie tam, gdzie do tej pory myślałam, pisałam już czego dopatrzył się nowy fizjo
Na napięcie szyi składa się wiele czynników na które mam wpływ, a nie tylko dawna kontuzja. Zresztą wtedy bolały głównie plecy a nie szyja. Generalnie po zmianie fizjo jest dużo lepiej, jak wspomniałam wyżej czuję głównie napięcie pod koniec dnia, czasem większe a czasem minimalne (ostatnie dwa dni ledwo odczuwalne). Piszę, że boli, ale to nie jest ten ból co kiedyś. Nie mam już problemów z plecami czy podnoszeniem ręki do góry. Bardzo dużo mi dają ćwiczenia zalecone przez fizjo, rolowanie, rozciąganie i pilnowanie prawidłowej postawy. Na razie jest dobrze, jak będę widzieć, że się pogarsza, albo po jakimś ćwiczeniu będzie dużo gorzej to na pewno wprowadzę zmiany
Czary
Kolejny argument, żeby się jednak zapisać... 
Nasz sklep
Mega promocja
Podobne tematy
Artykuły