KVRWA!!
co za dzien chvjowy...................
odnowilem sobie kontuzje przykurczow prostownikow przez wlasny glupi blad......
no ale po kolei
siady zrobilem planowo zaczalem od rozgrzewki 40kg, a skonczylem na 110*10
wspiecia spoko 130*20
przyszedl czas na MC
rozgrzewki elegancko 60*10 i 80*10
jako ze byl troche tlok i nie chcialo mi sie posprzatac kolo stanowiska do mc to bylo zdeka ciasno wszedzie sztangi krazki itp
przygotowywalem sie do pierwszej serii na 100kg , noi przez ta ciasnote wszedlem za bardzo pod sztange, generalnie mialem ja za blisko niz normalnie - tak jak jest dla mnie naturalnie, no ale mysle dobra zrobie ta serie potem sprzatne.....
noi se powiedzialem...
w 1 powtorzeniu je.blo mi w krzyzu tak jak kiedys w siadach
f***!
gdyby mi sie chcialo przelozyc 2 sztangi na bok to bym robil naturalnie, wszystko zapewne bylo by spoko a tak to dupa!
chvuj strzelil piatkowe 130 w siadach i 150 w mc...
zobaczymy czy dam rade zrobic srodowy trening A , a w piatek mysle isc i porobic naprawde leciutko siady i ciagi o ile bede w stanie.
ale to jeszcze nie koniec...........
w niedziele pogralem troche w pile, wiadomo gra cialem przepychanie i mnie wieczorem lekko napierdzielaly lokcie...... dzisiaj troche tez...
f***, jest tak samo jak kiedys, no moze troooszke lepiej..
mysle zeby z tymi lokciami zasranymi przejsc sie do jakiegos lekarza sportowego bo juz mnie to tak wnerwia ze szok
ALBO
mysle kupic jakas glukozamine moze pomoze na
strzelanie w stawach i do tego jakas dobra masc na te lokcie.. ma ktos cos do polecenia ?
a jesli to nic nie da to do lekarza zawinac...
sam juz nie wiem............
cwiczyc na pewno nie przestane